![]() |
2 dzień, 26 sierpnia.
Oczekiwanie na lot do Islamabadu nie było nudne, bo w tym potwornie wielkim porcie Ataturka można narobić dziesiątki kilometrów miedzy sklepami, stoiskami i innymi atrakcjami przyciągającymi oko. Nasz lot był o 20tej - okazało się że lecimy A350neo, a do tego samolot był prawie pusty, więc można było się pięknie wyspać w poziomie zakładając firmowe turkiszowe skarpetki i przykrywając się firmowymi kocykami. Lubię tak latać!:-). W Islamabadzie wylądowaliśmy po godzinie 3ciej rano i szybko wymieniliśmy nasze dulki na pakistańskie rupie w okienku u miłego pana. Jimmy powiedział nam, żeby poprosić kogoś o telefon i zadzwonić po kierowcę czekającego na zewnątrz, co też zrobiłem bez żadnego problemu. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0. Dziesięć minut później jechaliśmy już corollą w stronę Karakorum!:-) Dla potomnych: przejazd na północ i z powrotem kosztował nas po 150 dulków od głowy. Płacilibyśmy po 100 gdybyśmy jechali w 3 osoby, ale nie żałuję- droga zajmuje 12 godzin i jeden z nas jechał z tyłu leżąc sobie spokojnie. Dwa lata temu cisnęliśmy się jak sardynki i po dojechaniu do Gilgit miałem już dosyć tej wycieczki:-). Tym razem miałem nawet siłę na zrobienie jakiegoś filmiku czy zdjęcia https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 [YOUTUBEHD]9PT8Di63a1g?si=3FIg8hozMIMUQv00[/YOUTUBEHD] https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 [YOUTUBEHD]G-8jHhEqJzk?si=pPJretBAaEu_id-Y[/YOUTUBEHD] Po przyjeździe do Gilgit rozgościliśmy się w bardzo fajnym hotelu Mandarin, który miał być naszą bazą https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0. Hotel jest bardzo fajnie położony zaraz obok warsztatu motocyklowego, sklepu, knajpy itd także mogę polecić. Następnie poszliśmy zobaczyć nasze motorki, które właśnie przechodziły przegląd w warsztacie obok https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 A w nocy z dachu hotelu był piękny widok na potężną Rakaposzi. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 A jutro ogień!!!:-) |
:Thumbs_Up::)
|
3 dzień, 27 Sierpnia. Jedziemy na północ.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Mimo wypoczynku w Istambule, snu w samolocie i wygodniej jazdy w aucie chyba byliśmy zmęczeni, bo przespaliśmy w hotelu bite 10 godzin. Z drugiej strony nie było się gdzie spieszyć- prognoza zapowiadała kiepską pogodę na najbliższe dni, więc postanowiliśmy jechać na północ w kierunku Kundżerab odwiedzając Selima w Karimabadzie. Koncepcja była taka, żeby dogadać się z Selimem odnośnie trekingu do jeziora Rush. Poranek zaczęliśmy smacznym śniadankiem https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Śniadanko zjedliśmy grzecznie, więc czekała nas nagroda:-) https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Motorki czekały już na nas pod hotelem i wspólnie z Jimmy'm je przejrzeliśmy, zrobiliśmy kilka zdjęć itd. Motorki były prawie nowe-mój miał ok 8kkm przebiegu. Po starcie w hotelu zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie górskim coby kupić kartusz z gazem i rusziliśmy w stronę Karimabadu. Ledwo wyjechaliśmy z Gilgit, a tu takie widoczki: https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Jak żyć???:-) [YOUTUBEHD]2lPdKeiKexw?si=-5FjiFrRasanyWhV[/YOUTUBEHD] Po ok 2 godzinach jazdy wjechaliśmy do Karimabadu i zaczęło się szukanie Selima pod fortem Baltit. Sam fort jest całkiem spoko. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Znalezienie Selima nie było łatwe na pakistanskich krupówkach, ale w końcu się udało i w nagrodę pożarliśmy jakburgera:-). https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Po miłym spotkaniu z Selimem ruszyliśmy w dalszą drogę szukając noclegu w jakimś łądnym miejscu. Pora nie była zbyt późna, ale Wojtek potrzebował spokoju, namiotu i kontaktu z naturą po miesiącach pracy i zbierania urlopu na ten wyjazd. Po kolejnych 2 godzinkach znaleźliśmy całkiem spoko miejscówkę. [YOUTUBEHD]xWSfnCHKeyY?si=x2vNczmoaJm3gPG9[/YOUTUBEHD] Lubię tak jeździć - bez pośpiechu, bez celu który trzeba osiągnąć każdego dnia...po prostu luzik i Karakorum!:-) |
4 dzień, 28 sierpnia. Deszcz.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Miły początek dzionka:-) [YOUTUBEHD]m5u8D-Y_BhE?si=Wa0Bik9qTcj5UeuW[/YOUTUBEHD] Prognoza nie była dla nas łaskawa na ten dzień - w nocy padało obficie i podobnie miało być w dzień. Do tego Wojtek obudził się rano na ziemi, bo podklejona w domu mata puściła powietrze. Na dodatek mata była mokra, bo często używany namiot postanowił puścić wodę:-). Tak czy owak rano nie padało i po śniadanku zrobiliśmy sobie spacerek korzystając z braku deszczu. [YOUTUBEHD]ZnOs6VgS8GM[/YOUTUBEHD] Plan na ten dzień był taki, że nie jedziemy zbyt daleko, bo wjeżdżaliśmy na obszar na wysokości 3 km npm i więcej, więc Wojtek nie dałby rady spać w zimnie i deszczu bez maty w dziurawym namiocie:-). Musieliśmy znaleźć jakiś nocleg pod dachem i urządzić tam bazę na kilka dni. Wybór padł na wioskę Gulmit w pobliżu Passu, bo był tam sklep i odległość od lodowca Passu wynosiła tylko kilka kilometrów. Po drodze minęliśmy jeszcze pakistańską Solinę, czyli jezioro Attabad https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 gdzie zatrzymaliśmy się na małe jedzonko https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Deszcz napierdzielał już naprawdę porządnie, temperatura na tej wysokości spadła w okolice zera więc ucieszyliśmy się na widok wioski Gulmit. Znaleźliśmy tam coś w rodzaju hotelu https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Prądu nie było zbyt wiele, zimna woda nie zachęcała do kąpieli, ale za to był sklep ze wszystkim i nawet coś w rodzaju knajpy! po rozłożeniu gratów do suszenia i wypiciu gorącej herbatki ruszyliśmy "na miasto" [YOUTUBEHD]CSwvp4WHbmI?si=_xjk89EvuAUqGBsv[/YOUTUBEHD] Oprócz sklepu, knajpy i kowala był tam jeszcze barber, który za zawrotną cene 3 pln zajął się moją brodą. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Najbardziej cieszyliśmy się z tego, że w sklepie były mango, bo razem z Wojtkiem jesteśmy fanami tego cudu natury!:-) |
4 Dzień, 28 Sierpnia. Lodowiec Passu
https://photos.fife.usercontent.goog...-gm?authuser=0 Noc w hoteliku minęła całkiem spoko, choć prądu było niewiele - miejscowa hydroelektrownia zapchała się gruzem po dużych opadach, a chłopaki z hotelu odpalali generator na 2 godziny dziennie coby podladować telefony. Próbowaliśmy też skleić wojtkową matę, ale słabo to wychodziło niestety. Na szczęście miałem drugą matę w Gilgit, więc sprawa rozwiąże się po powrocie do bazy. Pogoda nadal była słaba i prognoza na ten dzień też nie najlepsza, więc postanowiliśmy poszwędać się po okolicy żeby nie zmoknąć za bardzo. Na cel wybraliśmy sobie jeziorko Bormit tuż przed Passu i już o 10tej byliśmy w drodze. Po półgodzinnej jeździe byliśmy na miejscu, ale szału nie było - małe jezioro lodowcowe i tyle. Nawet się tam nie zatrzymałem, bo zauważyłem fajny double track wiodący dalej w górę...:-). Po kolejnych 10 minutach jest!!:-). Trafiliśmy na fajne miejsce, z którego było widać Passu, kawałek lodowca Passu no i skały Passu!:-). Spotkani lokalesi powiedzieli nam, że można podejść w górę lodowca ścieżką poprowadzoną do ujęcia wody dla wioski. Tak też zrobiliśmy i to był strzał w 10!. Zostawiliśmy motorki koło szopy lokalesów i dalej był bucik z pięknymi widokami. [YOUTUBEHD]vR_5ro6frOg?si=PssDtO3lVgG4Y_p_[/YOUTUBEHD] Cała wycieczka zajęła nam jakieś 3 godziny i było naprawdę super. [YOUTUBEHD]J13wqKwuiB4?si=7GOaKl___JkxUgy5[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]Sr04NDu7LwQ?si=_jEbNbujownvSylB[/YOUTUBEHD] Na powrocie mieliśmy małą przygodę z kamyczkami... [YOUTUBEHD]J5jYI3ELkKE?si=cIb-SwgaLjzo0Sep[/YOUTUBEHD] Na szczęście usłyszałem przesuwanie się rumoszu skalnego już wcześniej więc szliśmy czujnie i wypatrzyliśmy pociski jak tylko oderwały się się od skały. Jeden przeleciał w bezpiecznej odległości ok 50m ode mnie, ale pocisk lecący w stronę Wojtka minął go w odległości może 10m. Także adrenalinki na tej małej wycieczce nam nie brakowało:-) [YOUTUBEHD]BBOLQSuB19E?si=sT7AW91hcWvM-SJu[/YOUTUBEHD] Po powrocie do Gulmit nakupiliśmy pół tony mangusiów i szczęśliwi ruszyliśmy do hotelu. Tam czekały nas 2 wiadomości: dobra i zła. Dobra była taka, że chłopaki odpalili generator więc był prąd i coś w rodzaju ciepłej wody. Zła wiadomość była taka, że te luksusy zawdzięczaliśmy pakistańskiej rodzince, która wynajęła pokoje koło nas. Dużo ich było...dzieci dużo...hałasu dużo... Ale nic - mamy prąd i ciepłą wodę i wspomnienia z zajebistej wycieczki! |
5 dzień, 29 sierpnia. Nadal pada.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Rodzinka mieszkająca obok nas miło nas zaskoczyła, bo wieczór był bardzo cichy i spokojny:-). Plan na dzisiaj był tak, żeby śmignąć do przełęczy Kundżerab, bo prognoza na ten dzień była kiepska. Karakorum w kiepskiej pogodzie też ma swój urok - jest ciemniej, bardziej tajemniczo. Przypomina mi to klimat filmów z Harry Potterem czy Włądcy Pierścieni, gdzie jest dużo ciemnych kolorów budujących niepewność i lęk. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 [YOUTUBEHD]r5PR8vMDEVg?si=dv4jxg0YwILkscjr[/YOUTUBEHD] Po dwóch godzinach jazdy na północ dojechaliśmy do jakiegoś posterunku, gdzie pan powiedział nam, że mamy zapłacić 20 dolarów za dalszą jazdę na północ. My powiedzieliśmy mu z kolei, że dziękujemy i zawracamy. Te górki są na tyle duże, że znajdziemy sobie jakąś drogę bez płacenia za nią:-). Po 10 minutach pyk i jest fajnie!:-) [YOUTUBEHD]0zrhVQ1TZ3M?si=DCbOGJh-Lm4nXDgD[/YOUTUBEHD] Już 2 lata temu zauważyłem, że na północ od doliny Czapursan znajduje się kolejna równoległa dolina - Misgar. Na mapie droga prowadząca przez tą dolinę dochodzi do granicy z Afganistanem, więc chcieliśmy to sprawdzić:-). [YOUTUBEHD]gIwzihDo2d0?si=fo7S_y_ks_HJLnXD[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]Cspj49h5oSg?si=gW5f2Om8c_Vorwru[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]h-O6g_ViW0g?si=g5XjnlK6APmAkNB1[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]qsqKAYGTPGE?si=1nhI6lS3yXHmW9Z9[/YOUTUBEHD] Droga była naprawdę fajna - drouble track przekłądany kawałkami asfaltu w łatwiej dostępnych miejscach. Po jakimś czasie dojechaliśmy do czegoś w rodzaju posterunku granicznego, choć do granicy był jeszcze kawałek drogi. Pan z tego posterunku coś tam do nas gwizdał na gwizdku i machał rękami, ale go olaliśmy i pojechaliśmy wyżej. Niestety źle trafiliśmy -nasza odnoga drogi doprowadziła nas donikąd i żeby jechać dalej musieliśmy zawrócić i przejechać koło posterunku z krzyczącym panem...:-). No cóż, w takim razie zawracamy. Deszcz rozpadał się na dobre więc nie było jakiegoś strasznego żalu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Sost na dobre jedzonko w przydrożnym barze [YOUTUBEHD]SwnOKhjdVcw?si=TYX1NJWUd_jyQoGK[/YOUTUBEHD] i na mecz krykieta w Passu [YOUTUBEHD]AiSXlctljjg?si=iUVHnZnqjRnl7_xi[/YOUTUBEHD] Po powrocie do bazy znana już procedura: sklep, mangusie i obżeranie się!:-) |
6 dzień, 31 Sierpnia.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Pogoda za oknem naszego hoteliku nadal nie była zbyt piękna, ale prognoza na kolejne dni wskazywała na nadejście pory suchej i piękną pogodę:-). Plan na dzisiaj był taki, że wracamy do Gilgit, a po drodze wjeżdżamy do doliny Hopar żeby obczaić szybkie (ale bardzo pionowe) podejście do jeziora Rush i ewentualnie dojechać do wioski Hispar w celu obejrzenia tamtejszego lodowca. Na początku pogoda nie rozpieszczała, ale po wjeździe do doliny Hopar zaczęło robić się już cieplutko - jakie to piękne uczucie, kiedy zaczynasz się pocić i czujesz, że musisz zdjąć kilka warstw ciuchów!:-). Na początku dolina nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia-jechaliśmy przez długą wioskę, choć fajna zieleń umilała nam drogę...:-) [YOUTUBEHD]43pIc2aOiqA[/YOUTUBEHD] Po wyjeździe z wioski zaczęło być już całkiem ładnie... [YOUTUBEHD]6sP9JW6mJnU[/YOUTUBEHD] ....i coraz cieplej!! Niemniej jednak widać było skutki osunięć po ostatnich opadach deszczu-na drodze często spotykaliśmy kamienie i głazy, szczególnie na błotnistych zboczach. [YOUTUBEHD]gb7uQBcfp3Y?si=c3Z6BR83ZkAOV-AW[/YOUTUBEHD] Po połgodzinnej jeździe zatrzymali nas lokalesi wracający z głębi doliny mówiąc, że dalsza jazda jest niemożliwa-osunięcie zablokowało drogę i nawet sam dojazd do tej przeszkody jest niebezpieczny ze względu na osuwające się błotniste zbocza. Mając jeszcze w głowie wspomnienia mijających nas kamiennych pocisków postanowiliśmy zrobić zwrot w tył. Może jeszcze kiedyś będzie okazja do odwiedzenia tego miejsca. A warto! Popatrzcie sami: [YOUTUBEHD]7LiRVMUEdiI?si=mTpzYZm5bXDevPdU[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]z_lT_wkk5mc?si=M2R6EAawpSCB9GKq[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]g_C1wah6Yls?si=CGLHbgDu_DXl3fql[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]VIeHBikGY2c?si=2pCspzqIkvZIgxoy[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]jXmpMWMuEmI?si=ku54bGErmvjpown0[/YOUTUBEHD] Byliśmy trochę rozczarowani, ale zdrowie i życie jest najważniejsze - szczególnie w miejscach o utrudnionym dostępie do jakiejkolwiek opieki medycznej. Hitem tego dnia było ciepełko i z tego się cieszyliśmy! Dalszy dojazd do Gilgit odbył się spokojnie i już mogliśmy cieszyć się upalną pogodą i pięknym słoneczkiem. Ach jak ja tego potrzebowałem!:-) |
7 dzień. 1szy Września. Jedziemy do Doliny Jassin.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Po szybkim śniadanku w hotelu zebraliśmy się szybko, bo droga do Jassin to cały dzień telepania się wśród remontów drogi, którą Pakistańczycy próbują od kilku lat ulepszyć do standardu "przejezdności". Jechaliśmy tą drogą już 2 lata wcześniej w kierunku przełęczy Szandur i wiedzieliśmy co się będzie działo... Wyjazd z cieplutkiego Gilgit był całkiem przyjemny [YOUTUBEHD]pTVxpGEsTP0?si=kV3VmN86SuIbREWC[/YOUTUBEHD] Później była już tylko walka w kurzu, wyścigi do pole position i od czasu do czasu ładne widoczki. [YOUTUBEHD]hxiBopzV_w4?si=rlBqkHFT8HR4m9vc[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]QfpmGb1NHlw?si=S8wHHp9af5ECBt1J[/YOUTUBEHD] Najważniejsze było zajęcie pole position przed kolejną blokadą drogi, bo to gwarantowało jazdę w mniejszym kurzu...:-) [YOUTUBEHD]KrIYTjy_HGQ?si=M7i4Bqj7R1ni0wwk[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]nzstEjl-gcA?si=bN9G8B-bQLMHzKWL[/YOUTUBEHD] Ogólnie jazda była taka sobie, ale te wyścigi były całkiem spoko!:-) Trzeba było tylko uważać, żeby w tej ograniczonej kurzem widoczności nie wpakować się w jakąś dziurę czy inny krater na drodze... W międzyczasie udało nam się znaleźć coś w rodzaju restauracji z czymś w rodzaju jedzenia w środku.. [YOUTUBEHD]O1Aqie0mq1M?si=am0xsNesZcbPQ2n2[/YOUTUBEHD] Po zjeździe z drogi na Szandur w drogę do doliny Jassin złapał nas jeszcze deszcz i zrobiło się całkiem chłodno. Oczywiście w tym momencie Wojtkowe buciki się rozsypały i musieliśmy alarmowo szukać szewca. Na szczęście w Pakistanie nie ma problemu z tymi fachowcami [YOUTUBEHD]JvkK0naGXq4?si=-G6vOFZRE3bS6YMC[/YOUTUBEHD] Naszym Gospodarzem w tym odcinku wyprawy był Raszid, u którego mieliśmy spędzić kolejne kilka dni. Nie chcieliśmy za bardzo nadwerężać Jego gościnności, więc pierwszy nocleg wzięliśmy w hotelu przy drodze. Ten dzień nie obfitował w jakieś wielkie przygody, ale dojechalismy bezpiecznie i to był sukces!:-) |
7 dzień, drugi września. Raszid
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Prognoza na ten dzień przewidywała poprawę pogody, ale dopiero kolejnego dnia miało być pięknie i przyjemnie. Celem na dzisiaj było rozgoszczenie się u Raszida i mała aklimatyzacja w Jassin. Po śniadanku w hotelu umówiliśmy się z Raszidem na głównej drodze, która jest jakby osią całej doliny. Dolina pocięta jest kanałami i rowami irygacyjnymi, do których dostosowany jest kształt gospodarstw w wioskach. Nie ma tu żadnych adresów, nazw ulic itd - znalezienie właściwego "adresu" jest więc niemożliwe bez znajomości topografii wioski do której jedziesz. Dlatego był nam potrzebny Raszid:-). Po spotkaniu pierwszym punktem były odwiedziny u mechanika, bo wojtkowy rumak tracił moc. [YOUTUBEHD]LifRP_vqUB8?si=cnYT7WMSjOeO23vZ[/YOUTUBEHD] Jeśli dobrze pamiętam to potrzebne było czyszczenie gaźnika. Następnie po kilku minutach kluczenia wąskimi ścieżkami poprzecinanymi kanałami irygacyjnymi trafiliśmy do domu Raszida. [YOUTUBEHD]0QoIQFx5MFA[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]6c7mnfb9Jj0?si=oh17MDz-5CBzLaEq[/YOUTUBEHD] Raszid jest kuzynem Jimmy'ego, od którego wypożyczyliśmy motorki. Dzieki jego uprzejmości mieliśmy zapewnione jedzonko i nocleg na kilka kolejnych dni. [YOUTUBEHD]WSiWv1AqkoY?si=3xl5k1O6o5BvjNwO[/YOUTUBEHD] Po sytym obiadku wsiedliśmy na motorki coby objechać kawałek doliny i wspiąć się na okoliczną skałe, z której był fajny widoczek na dolinę. [YOUTUBEHD]NoQzLM7whn4?si=RC91StXqJRgSINMZ[/YOUTUBEHD] https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Następnie udaliśmy się w odwiedziny do dziadka Raszida. [YOUTUBEHD]PDUT6HNlNKY?si=SEFssC029e3yjSqG[/YOUTUBEHD] Dziadek Raszida jest odpowiednikiem sołtysa, ale do jego obowiązków należy również rozsądzanie sporów między mieszkańcami. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Było to super interesujące i pouczające spotkanie dające wgląd w życie wiejskiej społeczności w Pakistanie. Okazało się, że religia religią, ale sporów jest całkiem sporo i Dziadek jest bardzo zajęty. Najczęstszym powodem sporów są...kobiety:-). Nie nawinęliśmy tego dnia zbyt wielu kilometrów, ale ten dzionek był bardzo fajny i interesujący. |
:Thumbs_Up::)
|
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:08. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.