![]() |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Śmigałem ubiegłego lata w okolicach wspominanych wcześniej. Nad Zalewem Rece/Rusca miałem zaplanowany nocleg w drodze z Widyna do Timisoary.
W Widynie 43st. Nad zalewem 12 już w tej fali opadów, o której było głośno. Dosłownie w ciągu kilku godzin spadek temp. o ponad 30st. Miało być dziko i romantycznie, wyszło dziko niewątpliwie. Kiedyś podobny szok termiczny przeżyłem na Bałkanach wracając z Ohrydzkiego jeziora. W Kiczewie 44st. Kilka godzin później nad Kozjakiem 18. Też różnica była zauważalna ale nie aż tak. Będę ponownie przyspasabiał Lublina do takich wycieczek ale już o charakterze rodzinnym. Mnie z kolei w Twoich treściach trochę brakuje języka pisanego:) |
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Niestety nie.
Plan był taki: https://mapy.com/s/lokotuguso Ale jak dojeżdżaliśmy do zalewu od strony zachodniej to deszcz tak lał, że strach było się w tę glinę Scudo wbijać. Na nic by się zdały trapy, które wożę ze sobą. Szkoda, bo dzień wcześniej pogoda była znakomita ale z kolei moglibyśmy nie wyjechać... Na osłodę pozostała nam Timiszoara, której starówkę bardzo polecam do zwiedzania w eksploracyjnej przerwie. |
16/17 dzień wyprawy, 30/31 sierpnia. Jedziemy nad wodę.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Kilka lat temu wspólnie z Wojtkiem odwiedziliśmy Deltę Dunaju na powrocie z Górskiego Karabachu. Miejscówka nas zachwyciła i obiecałem sobie, że na pewno tam wrócę. No i siup!:-) Po wczorajszym spacerze w górkach trochę bolały nas nogi i właściwie wszystko nas bolało, ale postanowiliśmy jechać już dzisiaj. Początek był kiepski - po minięciu Braszowa przez kolejne 3 godziny telepaliśmy się w korku podobnego do tego, co widzieliśmy w okolicach Krakowa... Była niedziela i ludzie jechali sobie w górki... Korki zaniknęły po zjeździe z gór, czyli przed Ploesti. Za to zaczął się piekarnik...35 stopni i więcej. A w górkach było tak pięknie i chłodno! Już wtedy zacząłem podejrzewać, że chyba zbyt wcześnie jedziemy na południe. Ostatnim razem byliśmy tam na początku października i temperatury oscylowały w okolicach 30 stopni. No cóż - tak czy owak trza jechać. Po wyjeździe z Ploesti krajobraz zmienił się diametralnie - było gorąco, płasko, sucho. Nocleg znaleźliśmy w całkiem fajnym lesie niedaleko drogi, a za sąsiadów mieliśmy parę bażantów, które hałasowały przez większą część nocy:-) [YOUTUBEHD]NZ0z5qmeb9w?si=RkpX3nxv2DtBFbln[/YOUTUBEHD] Rano standard: pobudka, kawa, śniadanie, jazda. Jakoś po południu dojechaliśmy do Merighiol - wioski w której mieliśmy odebrać nasze kajaki i zostawić motorki. Okazało się jednak, że przyjechaliśmy o jeden dzień za wcześnie , a pani od kajaków jest w Bukareszcie....Nie wiem jak myśmy to wykalkulowali, ale okazało się, ze mogliśmy spokojnie wypocząć po spacerze w górach i dopiero ruszyć następnego dnia:-). Tak czy owak miła pani zrobiła nam przysługę i po naszej rozmowie ruszyła w drogę do nas. Czekały nas teraz 3 godziny czekania w 40sto stopniowym upale...brrr. Po odbiorze kajaków i wszystkich ceregielach byliśmy na wodzie około 19tej, zmęczeni i gotowi na rozłożenie biwaku. Tak też zrobiliśmy:-). [YOUTUBEHD]pMUqs8NSToc?si=bioCJvLJ9dDhrkN1[/YOUTUBEHD] https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Dodam jeszcze , że podczas nocnego wstawania widziałem bombardowanie ukraińskiego miasta Izmaił, które położone jest po drugiej stronie delty. Nie był to miły dla mnie widok |
W 2024 też z tak naprawionym butem wracałem z południa :)
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
18 dzień wyprawy, 2 września. Woda, dużo wody!:-)
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Noc była spokojna, choć nad ranem przyszło do nas stado krów, które narobiły trochę hałasu telepiąc się w krzakach. Po kawce i śniadanku zaczęliśmy się powoli zbierać do kajaków. Początek był średni, bo płynęliśmy dużym kanałem będącym jednocześnie autostradą dla rybaków płynących do pracy na znajdujących się w delcie jeziorach. [YOUTUBEHD]m7IohN8HavE?si=HTw3odJEbslHx3Mv[/YOUTUBEHD] Ogólnie chodzi o to , żeby koleś na łodzi zobaczył cię jak najwcześniej coby zdążyć z odpuszczeniem silnika. W innym przypadku jest plum z kajaka do wody:-) Po jakimś czasie udało nam się wpłynąć w mniejszy kanał i tam już było spokojnie. [YOUTUBEHD]RnSUG_z59WM?si=6HglmJLliR3dy2sU[/YOUTUBEHD] Potwierdziły się jednak moje obawy - lato nie jest najlepszym okresem do zwiedzania delty Dunaju - jest po prostu zbyt gorąco. Temperatura razem z wilgotnością produkuje oprócz braku komfortu również całe masy komarów... Na szczęście nie brakowało również pięknych ptaszorów. Zimorodki i żołny operowały całymi armiami lotniczymi!:-). Uwielbiam zimorodki - ciężko za nimi nadążyć wzrokiem bo są szybkie jak strzała, ale za to mają przepiękne upierzenie w różnych odcieniach niebieskiego. Podobnie żołny - również w większości niebieskie, super patrzyło się na nie kiedy uwijały nam się nad głowami polując na różne robactwo. Do tego oczywiście tłumy innego ptactwa, choć nie widzielismy orłów ani pelikanów. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Mieliśmy też spotkanie z małym łabędziem, którego mam spierdzieliła przed nami, Mały jeszcze nie latał, więc spierdzielał przed nami i co jakiś czas musieliśmy robić przerwę coby nadrobił odległość od nas. W końcu poszedł po rozum do głowy i wpłynął a boczny kanał [YOUTUBEHD]NyWBSVS-n_8?si=hFpFTtUNqANJg_0q[/YOUTUBEHD] Było zajebiście, ale jednak temperatura i wilgotność za wysokie jak dla mnie. Dlatego nie jeżdżę do Wietnamów i innych Tajlandii:-). [YOUTUBEHD]x9lo8R_jabg?si=F2HKVN04WjXK1-X4[/YOUTUBEHD] Mieliśmy też miłe spotkanie z Panem Koniem:-) [YOUTUBEHD]U4maFiZWypU?si=t3xn_pBmHRQdFUVF[/YOUTUBEHD] Jak tylko Wojtek wyłączył kamerę to z nory wylazł do nas jeszcze Pan Borsuk i wspólnie ze swoim sąsiadem Koniem gapili się na nas, a my na nich:-) Zbliżał się powoli wieczór i zacżęliśmy szukać miejsca na nocleg. Niby nie jest to super trudne kiedy jesteś w takiej dziczy, ale trudno było znaleźć miejsce z dobrym zejściem do wody i kawałkiem płaskiej trawy do rozbicia namiotów. W końcu udało nam się coś wypatrzyć [YOUTUBEHD]jUXZAQaBbK0[/YOUTUBEHD] Rozbiliśmy się drugiej stronie kanału i też było super:-) [YOUTUBEHD]YRyJLhr8lA8[/YOUTUBEHD] https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Wieczorem było tyle komarów, że wcześnie uciekliśmy do namiotów. |
Piękny odcinek.
|
Na tym jednym filmiku wyglada jakbyscie po trawie kajakami plyneli :D
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Chyba rzęsę zbierałeś :D
Ogółem to niezbyt zachęcająco ta woda wygląda ale zakładam, że wolno płynąca, wąskimi kanałami Odra nie wyglądałaby lepiej. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
Bardzo mi się podoba Twój/Wasz styl tułaczki. Tułaczka. Przy tym nie tylko moto ale i z buta, w kajaku... Super. Cały czas taka "Bida z Nędzą". Patrz... To moje wypady ze Strażnikiem Domowym na UA, Bałkany, Białoruś... W naszym duecie, to ja jestem Nędza:) Koniecznie musisz się "nauczyć" pisać. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
W sensie - więcej pisać:)
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Żeby zrozumienie było pełne.
Więcej pisać w danej relacji:) No i więcej pisać, w sensie relacjonować. Biorąc pod uwagę Twój wiek, to jest/masz mega potencjał. Ja zacząłem "pisać" dopiero w 2007. Znaczy w wieku 44 lat. Po mickiewiczowsku. Zobacz, ile jeszcze przed Tobą? No i ta różnorodność. Moto, z buta, kajakiem, dronem. Brakuje roweru. Autentycznie, brakuje tylko roweru. Rower, to jest coś pośredniego między moto a czystym butem. Zapewnia szybsze tempo niż z buta ale wolniejsze niż moto. Ma sporo plusów. Da się na byle jakim, jeszcze łatwiej naprawić niż moto. No i łatwiej porzucić gdzieś w krzakach. W każdym jednak bądź razie rób swoje tylko już wiesz, co na plus bardziej...;) |
19/20 dzień wyprawy, 3/4 września. Braila
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 W nocy było słabo - komary huczały przez całą noc jak bombowce, a sikanko było do butelki...przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda :-). Na szczęście rano była kawka [YOUTUBEHD]o4obkhmviZU?si=lMFKhG8cBphOudJI[/YOUTUBEHD] Droga powrotna zajęła nam jakieś 5 godzin i było to niezłe wyzwanie - wysoka temperatura, zmęczenie i do tego pod prąd...wcześniej tego nie zauważaliśmy, ale teraz ten prąd naprawdę nieźle dał nam popalić:-). Wczesnym popołudniem oddaliśmy kajaki i ruszyliśmy na północ. Potrzebowaliśmy noclegu pod dachem, z prysznicem i pralką, bo byliśmy już chyba 5 dni bez bieżącej wody i Wojtek zaczął pachnieć zachęcająco...:-). Postanowiliśmy znaleźć nocleg w Braili i zostać tam na jeden dzień coby ogarnąć siebie i ciuchy. Najpierw jednak musiałem ogarnąć kapcia dla Gieni. [YOUTUBEHD]IY7ptGjYJmE?si=5F5YrXXBEghHzWdg[/YOUTUBEHD] Kilka dni temu jadący za mną kierowca dał mi znać, że coś jest nie tak z tylnym kołem. Okazało się, ze opona jest niewłaściwie osadzona na rancie i trzeba było to skorygować. Na szczęście okazało się, że nie ma żadnych niespodzianek i wizyta w szinomontażu zajęła nam max godzinę. Jazda na północ była całkiem spoko - było gorąco, ale znośnie. Dwie lub trzy godziny później byliśmy już na promie pod Gałaczem i po następnej godzinie cieszyliśmy się klimatyzacją, prysznicem, pralką, łożkiem z czystą pościelą, sklepem pod domem....życie w 21szym wieku jest zajebiste:-) |
21/22 dzień wyprawy, 5-6 września. Jadziem w Pamir.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Oj jak nam dobrze zrobił ten pobyt w Braili! Najedliśmy się porządnie, opraliśmy no i w końcu Wojtek przestał wonieć!:-) Dzisiaj czeka na jazda asfaltem na północ w kierunku Czerniowców, ale nocleg wypadnie nam raczej jeszcze w Rumunii. Niestety musieliśmy odpuścić wcześniejsze plany związane z mołdawskim TETem, bo prognozy dawały 40 stopni na najbliższe dni. Uciekamy więc na północ w zielone ukraińskie góry!. Najpierw jednak czekała na telepanka rumuńską drogą wojewódzką, która szła prosto jak strzała:-). Ostatni raz widziałem coś takiego w Afryce - kilkadziesiąt kilometrów prostej drogi w roztapiającym się od gorąca asfalcie:-). Zrobiliśmy oczywiście też przerwę na moje ulubione rumuńskie żarełko https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Nic wielkiego się nie działo w tym dniu - nabijaliśmy kilometry spokojnie aż do noclegu, który wypadł nam około godzinę przed granicą. Fajnie tam było!:-) https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Rano standard - kawka, śniadanko, zbieranie gratów i jazda. Granica poszła nam całkiem gładko i po kilkunastu minutach jechaliśmy krótki odcinek do Czerniowców, gdzie czekała nas wizyta w oddziale Straży Granicznej. Mogę powiedzieć tylko jedno - Pani Porucznik rzeczywiście jest piękna!. Podobnie zresztą jak wiele innych Pań, które widzieliśmy w Czerniowcach. Po załatwieniu glejtu zjedliśmy obiadek, wymieniliśmy kasę i byliśmy gotowi do jazdy, ale...byl zgryz. A może zostaniemy tu na jeden dzień...? Miasto jest zajebiste, wspaniale się tam czuliśmy. Po deliberacji doszliśmy jednak do wniosku, że dopiero co byliśmy w cywilizacji i trza zanurkować w lesie. A Czerniowce zostaną jeszcze z pewnością odwiedzone. Po wyjeździe z miasta czekała nas godzina asfaltu, a później było już tak: [YOUTUBEHD]54YFuMKTzU4?si=TDbbrOVazAJuwv2A[/YOUTUBEHD] Potem jechaliśmy jakąś godzinę pięknym szutrem wzdłuż granicy (jakimś cudem inricz tego nie zarejestrował....:-)) [YOUTUBEHD]VYio72SYW50?si=Gszas_X0uvoRxwYx[/YOUTUBEHD] Potem był las. Dużo lasu:-) [YOUTUBEHD]VQ14_6uXOkQ?si=unKgfqhuc_9vtEvK[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]JbS4ToA8hNs?si=MzrThiV32Qj_hzzg[/YOUTUBEHD] Po przejechaniu przełęczy, miłej rozmowie z Panami Pogranicznikami, szybkiej kąpieli w strumieniu znowu zanurzyliśmy się w lesie:-) [YOUTUBEHD]fFrOtWlvRfk?si=mdvvMjrPy26l_5Lx[/YOUTUBEHD] Była to niebiańska jazda. Właśnie w tej chwili pisząc te słowa znowu tam jestem i czuję ten zapach lasu, widzę słońce zniżające się na górami, piękny szuter, czuję na sobie mokre gacie po kąpieli w lodowatym strumieniu...po prostu raj. A potem było tak: [YOUTUBEHD]pZvvkUUg_94?si=nFYSKfnMoG1-WjVf[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]lDxOB4fyZt0?si=tshMD-1mwwvv1Fuz[/YOUTUBEHD] Cudowny dzień w cudownej Ukrainie! |
O! Jeszcze się nie rozpadły?
Już ponad 10 lat temu ledwo trzymały się kupy i spodziewałem się rozpadu jak na Stoju. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
23 dzień wyprawy, 7my wrzesień. Kierunek: Pietros.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Tak..... [YOUTUBEHD]eeQLgAiJh0A?si=6atS-vlwnkzWwOne[/YOUTUBEHD] Poranek jak zwykle: kawka, śniadanko, zbieranie gratów i jazda. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego co nastąpiło:-). To był chyba najdłuższy odcinek ofu w moim życiu:-). Dojazd do asfaltu zajął nam chyba 5 godzin pięknego telepania się początkowo wśród dzikiej przyrody, potem małych osad, w końcu całkiem sporych wsi, do których jeszcze nie doprowadzono asfaltu. Większość drogi prowadziła w jednej dolinie wzdłuż koryta rzeki, ale pamiętam też przełęcz prowadzącą do innej doliny. Tak czy owak było pięknie! https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Była to niedziela, więc Ludzie szli do kościoła odświętnie ubrani: Kobiety w pięknych ludowych strojach, Męszczyźni w wyszywankach. Super to było to widzieć. Pod kilku godzinach tej pięknej jazdy zaczynałem już tęsknić za asfaltem, bo byłem głodny a poza tym miałem wrażenie, że z Gieni uciekną wszystkie śrubki po takiej ilości ofrołdu:-). W końcu dojechaliśmy do drogi wojewódzkiej i od razu spotkaliśmy stację benzynową!:-). Pozostała jeszcze kwestia jedzonka, ale w tym zakresie zdaliśmy się na los. I to był super pomysł, bo trafiliśmy na super fajne miejsce przy drodze z lokalnym, pięknie przyrządzonym i pięknie podanym jedzonkiem. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Nażarłem się jak prosiaczek, a na koniec wziąłem jeszcze 2 serniki i 2 kompoty. Nie wiem, jakim cudem udało mi się przerzucić nogę przez kanapę Geni:-) Po obiedzie mieliśmy jeszcze chyba 2 godziny pięknej jazdy asfaltem wśród cudownych, zielonych dolin obsianych spokojnymi wioskami. Ależ mi było dobrze! W końcu dojechaliśmy do Rachowa i po zakupach wjechaliśmy do lasu. Od jakiegoś czasu goniła nas burza, więc postanowiliśmy ją przeczekać pod czymś w rodzaju dachu:-) [YOUTUBEHD]oDoggo-nR80?si=F5sq2E8Wq351acAC[/YOUTUBEHD] To był cudowny dzień! |
24ty dzień wyprawy, 8 września. Pietros.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Wstajesz se rano i jest tak: [YOUTUBEHD]X_nNC3HxiNQ?si=7lAD37i3zEYAVWpc[/YOUTUBEHD] Po wczorajszej burzy powietrze było rześkie, świeże. Czuć już było delikatne tchnienie jesieni, ale wcale mnie to nie martwiło - po rumuńskim piekarniku chłodek ukraińskich gór był jak najbardziej wskazany:). Do przełęczy pod Pietrosem mieliśmy ok godziny jazdy w większości przez las. Droga była całkiem spoko - mimo obfitego opadu poprzedniego dnia nie było dzisiaj problemów z błotem nawet na bardziej stromych podjazdach. [YOUTUBEHD]DM89y-dgWzk?si=A7-4qybTkVfjW9Vl[/YOUTUBEHD] Po wjeździe na połoniny zaczęły się fajne widoczki! [YOUTUBEHD]E6XjSQz7h7I?si=dvI6pDU1vyIKcC1P[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]ElBOULEOHJI?si=hUn6dshrwkaCMc4X[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]7NWVfV-5eFc?si=EaTZaqnHMQIcfInb[/YOUTUBEHD] Byłem na Pietrosie rok temu i nie chciało mi się znowu pedałować na góre. Zamiast tego rozłożyłem się w wiacie i zasnąłem snem sprawiedliwego podróżnika:-). Wojtek za to założył tenisówki i pomknął niczym łasica w kierunku szczytu. Z przełęczy do szczytu jest około godziny spaceru w łatwym terenie i moim zdaniem zdecydowanie warto, bo widoczki są naprawdę fajne. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Na zdjęciu poniżej widoczna jest Howerla. Zdjęcie tego nie oddaje, ale Howerla moim zdaniem przypomina dinozaura odpoczywającego po obfitym obiadku:-) https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Wojtek wrócił po kilku godzinach, ja się wyspałem, pogadałem trochę z turystami (głównie byli to Żołnierze na urlopach), zjadłem obiadek i byłem gotowy do dalszego pyrkania po okolicy. Postanowiliśmy wrócić na noc do naszego poprzedniego biwaku, bo było tam fajnie i był potok, w którym można się spokojnie wykąpać:-). Po kilku godzinach fajnego pyrkania dotarliśmy na miejsce i rozpoczęliśmy bardzo skomplikowany proces polegający na robieniu niczego:-) |
Chciales koledze ucho dronem przyciac ? :haha2: Fajne ujecie :D
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
25ty dzień wyprawy, 9 września. Bania u Iwana
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Taki poranek: [YOUTUBEHD]Bg0lD1LJVQE?si=5kjOwvYgPWYvRkVm[/YOUTUBEHD] Pobudka, myju myju w potoku, kawka, śniadanie, pakowanie, jazda....jak ja to uwielbiam!! Celem dzisiejszej jazdy była moja ulubiona miejscówka, czyli "U gościnnych Bojków" w Husnem Wyżnem. Postanowiliśmy jechać przez Chust i Mżchiriję i to był zajebisty wybór. Asfalt prowadził nas pięknymi, zielonymi dolinami. Czasami zdarzały się małe wioski, do tego oczywiście dwa większe miasteczka wymienione wyżej. Mimo tylu dni jazdy i zmęczenia nadal byłem w stanie cieszyć się urodą tego kraju, przyrody, gościnnością ludzi no i oczywiście moim ulubionym prostym, ale super smacznym jedzonkiem https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Do tej pory każdy dzień jazdy był pełen przygód, pięknych widoków, spotkań z fajnymi ludźmi. Dzisiaj też tak było - może bez wodotrysków, ale za to spokojnie, zielono, z fajnymi zakrętami w pięknych głębokich dolinach. Za Mżchiriją złapała nas porządna burza i ostatnią godzinę jazdy spędziliśmy w ulewnym deszczu. W końcu dojechaliśmy do Husnego [YOUTUBEHD]kVV5ysv0R6Q?si=3mL1FEy4Apdn4Qkv[/YOUTUBEHD] Następny dzień spędziliśmy na spaniu, obżeraniu się miejscowymi smakołykami (Iwan robi najlepszy miód na świecie!:-)), spacerowaniu po wiosce, gadaniu z Iwanem. Wieczorem była bania i słodki sen. Iwan ma do dyspozycji dom dla turystów z wszystkimi wygodami, ale my zawsze bierzemy starą chatę bojkowską, którą wybudował Dziadek Iwana. Śpię tam jak kamień mimo chronicznych problemów ze snem. Nawet wojtkowe chrapanie mi nie przeszkadza!:-) |
Cytat:
|
27/28 dzień wyprawy, 12/13 września. Powrót.
Pogoda była niezachęcająca - może 15 stopni i deszcz na początek dnia. Prognoza dawała lepszą pogodę na Polskę po południu, więc jednak postanowiliśmy jechać i zanocować gdzieś za Śląskiem, może nawet na znanej nam miejscówce pod strzelcami Opolskimi. Pierwsze kilkadziesiąt kilometrów to była fajna mieszanka szutru i asfaltu w sennych, zlanych deszczem wioskach. [YOUTUBEHD]TgV1bk3ADkY?si=TZiNwyy8VhNI8mF8[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]5VMPea2BjcA?si=s-U4r2BbTmr6pvIE[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]gfPWLEpy5cI?si=7r7Ue3cvkkg5hbj9[/YOUTUBEHD] Następnie wjechaliśmy na fajną widokowo drogę H13 [YOUTUBEHD]doizUqaCGw0?si=Pnp3MjoqmcabdTGk[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]0WZZCdjsg1w?si=gy8LxjCKkUHVZkTs[/YOUTUBEHD] Potem był Sambor i droga z Lwowa do Przemyśla oraz taki znak: https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Po wjeździe do Polski pogoda zaczęła rzeczywiście się poprawiać i jazda autostradą zrobiła się całkiem znośna. Nocleg wypadł nam pod Strzelacami Opolskimi https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Kolejnego dnia było już tylko spokojne telepanie się po autostradzie do Szczecina i tyle:-) Podsumowanie Ta wyprawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że wcale nie muszę jeździć daleko żeby było fajnie. Nie chce mi się już walczyć z wizami, celnikami, granicami, terminami itd. Jeśli chcę odwiedzić jakiś nowy kraj to wolę wsiąść w samolot i tyle. Rumunia to przepiękny kraj, który zdecydowanie chcę eksplorować w najbliższych latach. Byłem tam już klika razy na motorze i trekingach, ale ten wyjazd pokazał mi zupełnie nowe oblicze tego górskiego, dzikiego i pięknego kraju. Fajne jest to, że mogę taplać się całymi dniami w błocie i przewracać na górskich kamieniach, a wieczorem leżeć sobie na pachnącej pościeli w cywilizacji. Mogę też nie wracać do cywilizacji całymi dniami, bo mała gęstość zaludnienia tego kraju sprawia, że jest mnóstwo fajnych miejsc na biwakowanie i życie blisko natury. Ukraina ma wszystko to, co Rumunia:-). W Ukrainie czuję się po prostu dobrze. Nie wiem, jak to opisać - wydaje mi się, że chodzi o poczucie wolności, swobody. Nie wiem. Uwielbiam tam być po prostu. Mam już w głowie pomysł na ten rok - telepanie się ofrołdem między małymi miasteczkami od Medyki do Sygetu Maramurskiego, potem jazda na wschód przez Bukowinę po rumuńskiej stronie i powrót Bukowiną po stronie ukraińskiej. Cisza, spokój, wolność. |
Taaa. Karpaty są bajkowe. Życia nie starczy by przejechać wszystkie zadupia. Ludzie przyjaźni, ceny normalne. No i to co tam dają na talerzach i do napicia samo w sobie warte fatygi w te rejony.
|
Dzieki za relacje :)
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Miód robią pszczoły;)
Tak... Wschodnie Bałkany, Karpaty i Zakarpacie, to jest to. Zdrófka. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Całe pasmo Starej Płaniny.
Możesz tam 'zniknąć", wtopić się w przyrodę. Bułgaria wyludnia się w podobnym tempie do globusa pl. W zasadzie oferuje to, co Macedonia i to od niej (Macedonia wsch.) zacząłbym Twoją bułgarską "szlajankę". Zahaczasz o Rodopy. tam naprawdę jest gdzie jeździć. Gdzie bardziej dostępne zbiorniki zaporowe (Bułgaria) to polecam odpoczynek nad woda w tygodniu. Napisz do Śluzy, ekipa podlaska zdaje się w zeszłym roku rozrabiała tam konkretnie. |
2 Załącznik(ów)
Pojeździł trochę po Bółkarskich zadupiach i też mam niedosyt - niemniej z tym euro to zjebali temat po konkrecie :/ bo już nie będzie tanio jak było. A BYŁO! szmać!
Na przykład z niedosytów to dojechałem drogą 842 /jedna z najlepszych jakimi jechałem w życiu/ do parku narodowego Tara - i niestety musiałem już odbić na zachód. Chciałem dalej, na południe. Do Grecji. Liczę, że jeszcze uda się przejechać raz 842 i jednak olać odbijanie na zachód! Pierwsze zdjęcie wzmiankowane 842 po deszczu - jedno z najlepszych motocyklowych zdjęć moich. No i Tara w oddali. Tu już odbiłem na SW i dalej W. |
W 1980, w pociągu z Przemyśla do Zagórza, pewien emerytowany nauczyciel perorował nam, młodym obwiesiom, że Bułgaria i Rumunia to kraje brudasów i pastuchów. Jak w każdej demagogii było w tym ziarno prawdy, co nie zniechęca mnie po dziś dzień by cieszyć się tymi , jak pisał poeta, cudnymi manowcami.
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:50. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.