Właśnie wróciliśmy z Bieszczad (Komańcza, Łupków, Przełęcz Łupkowska, Balnica, Przełęcz nad Roztokami, Małe Jasło, Przełęcz Żebrak, Łupków Stary, z plecakami i namiotem, tak, to se je to)
Te dwa dni, mocno wryły się w pamięć:
- pierwszy bo kocham góry
- drugi - bo mi sie - nie wiedzieć czemu - dłużyło.
Podjazd dokonany (to była pierwsza i - jedyna noc pod dachem) -
- motki zaparkowane. Idziemy. Jak to zostało dobrze napisane, w sumie takie bieszczadzkie połoniny, tylko dziesiątki razy większe, skaliste i wyższe niż Gerlach.
Pod chmurami jest tak:
[YOUTUBEHD]BwL1QIayjTk[/YOUTUBEHD]
a nad tak:
[YOUTUBEHD]0mmHx6iobSk[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]CXZdprIO8b8[/YOUTUBEHD]
oraz tak:
[YOUTUBEHD]07shJ_2pxUE[/YOUTUBEHD]
Wejście na Titova, było super, choć na ostatnich 200m przewyższenia dawał się już z lekka odczuć spadek ilości tlenu w powietrzu. Za to widoki z nad chmur, granatowe niebo i ogrom gór, to coś, czego się nie zapomina.
[YOUTUBEHD]ePUoz_zF-sM[/YOUTUBEHD]
Nocleg dopadł nas wyplutych - za to pełnych dobrych wrażeń - na poletku przemiłego pana rolnika.
Higiena jamy ustnej to podstawa udanego związku:
A rano:
[YOUTUBEHD]-xE-sCY4S_M[/YOUTUBEHD]
Kocham to:
A w następnym odcinku - powrót i premiera filmu.