Siedemnasty dzień. Home, sweet home.

Pobudka nie była zbyt fajna, bo źle wybraliśmy spot - słoneczko opalało nam glace od samego rana więc trzeba było szybko się zbierać coby resztki mózgów nam nie wyparowały.
Zaczynał się kolejny upalny dzień, a my jechaliśmy bez przerwy już ponad tydzień i zmęczenie dawało się we znaki. Ale nic to - trza jechać dalej! Byłe Prusy Wschodnie moim zdaniem charakteryzują się większą przestrzenią, mniejszą ilością małych wiosek, większą małych miasteczek, a od czasu do czasu znaleźć można rozrzucone siedliska. Do tego dochodzą opuszczone poniemieckie kocie łby takie jak ten:
[YOUTUBEHD]M2r1d-anoMQ[/YOUTUBEHD]
Lub ten
[YOUTUBEHD]O2HcCgmoC4Q[/YOUTUBEHD]
Najczęściej jednak było po prostu pięknie. Tak jak tu:
[YOUTUBEHD]cN8bXUfVqec[/YOUTUBEHD]
Lub tu:
[YOUTUBEHD]wlI-prJCgv8[/YOUTUBEHD]
Jazda przez Warmię przypomniała mi również o czasach mojej młodości - w pewnej wiosce zatrzymaliśmy się na tankowanie brzuszków w małym przydrożnym barze. Zaserwowano nam tam pizzę z mikrofali polaną obficie najtańszym keczupem z makro, do tego oranżada!:-). Żarełko było wyśmienite!

Po dobrym żarełku ruszyliśmy w dalszą drogę na zachód warmińskimi polami
[YOUTUBEHD]DffyaOJHxks[/YOUTUBEHD]
Po drodze musieliśmy zwolnić na torach, żeby nie przejechał nas statek
[YOUTUBEHD]D2MyrMqlP94[/YOUTUBEHD]
Ogólnie polecam zwiedzanie Kanału Elbląskiego - wszystko jest fajnie zorganizowane, czyste itd. Za Kanałem Elbląskim wjechaliśmy na Żuławy, które okazały się krainą dobrze zagospodarowaną i płaską jak stół.
[YOUTUBEHD]zzVefCehE8c[/YOUTUBEHD]
Po dalszej spokojnej jeździe w ofie trafiliśmy na asfalt w okolicy Malborka i skręciliśmy na północ do mojego domu rodzinnego, gdzie przywitaliśmy się z Mamusią, zrobiliśmy pranie, spotkaliśmy z moimi kumplami i wyspaliśmy się w łóżkach jak ludzie.