12ty dzień wyprawy, 26 sierpnia. Góry Cindrel, czyli raj na ziemi.

Oj jak dobrze było spać po tej kąpieli w strumieniu!

. Rano oczywiście było mycie, kawka, sniadanko... zwykłe wyprawowe rytuały, które już zdążyły wejść nam w krew. Nasze życie na wyprawie tak różniło się od życia typu: pobudka, biuro, dom, spanie, pobudka... Uwielbiam ten kontrast.
Nasza apka pokazywała na ten dzień brak trudnych odcinków, więc nastrój był dobry - ostatnie kilka dni bardzo nas wymęczyły. Podnoszenie naszych osiołków, upał, ciągłe skupienie itd. To wszystko jest oczywiście część wspaniałej przygody, ale dwóch starszych panów było troszkę zmęczonych:-).
Początek dnia stał pod znakiem asfaltu na ruchliwej drodze wojewódzkiej. W związku z tym jazda aż do Targu Dżiu była średnio przyjemna, ale po godzinie zaczął się spokojny szuter w lesie.
[YOUTUBEHD]9H0SGFygGeA?si=BLJMmfUK4AZiivGg[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]1jm8AIFsI1U?si=1TJvOicygHYYfwPY[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]jeAhKfJGyq4?si=ZrhxQQxDJRtGxgu6[/YOUTUBEHD]
Na obiad pożarliśmy rumuńskiego fueta z chlebem, bo byliśmy w środku jakiegoś wielkiego lasu bez nadziei na cywilizację:-).
[YOUTUBEHD]j1EiXZeMATE?si=03bwpVPlia1PXwLH[/YOUTUBEHD]
Po około godzinie takiego przyjemnego pierdzenia w lesie na płaskim zaczęliśmy powoli wspinać się na pierwszą przełęcz. Rzeczywiście teren był stosunkowo łatwy z fajnymi widoczkami
[YOUTUBEHD]ZSQWJDbF970?si=8k5kp6k4-HILYkrE[/YOUTUBEHD]
Po półgodzinnej wspinaczce dotarliśmy do szczytu przełęczy. Widok mył mniamuśny!:-)
[YOUTUBEHD]fwRq5-vM3Ao[/YOUTUBEHD].
Na przełęczy nie spędziliśmy zbyt wiele czasu, bo mielięmy jeszcze kupę kilometrów do zrobienia, a nie chcieliśmy się spieszyć. Zjazd z przełęczy wyglądał tak:
[YOUTUBEHD]NmMTfKZR3Ak?si=PWyYGiTllmRDUV5M[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]agSd6H-vykE?si=UZ9d9GZmOABF2X7m[/YOUTUBEHD]
Jak widać jedziemy bardzo wolno, bo szybciej się nie dało! Widoki były cudowne, byliśmy samiuteńcy w tych całych górach, pogoda była idealna...
Pisząc te słowa zowu się tam przenoszę i mam w sobie to uczucie spełnienia...
Jakąś godzinę później była kolejna przełęcz
[YOUTUBEHD]Gf8HmBorF9Y?si=hFDDevAxMrCsC1Ds[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]p-OWPs9xmYk?si=Z4TlUg0JI8XycOxu[/YOUTUBEHD]
Powoli nadchodził wieczór i postanowiliśmy za max 2 godziny być już na biwaku w jakimś ładnym miejscu. Jazda była cudowna - spokojne szutry, samotne przełęcze, od czasu do czasu pasterski szałas z zagrodą dla owiec, pasterzem i owczarkami. No i krowy, z którymi Wojtek sobie ewidentnie nie radził:-)
[YOUTUBEHD]-DMjabJ1hno?si=uzaH4IvE96l5O4Bp[/YOUTUBEHD]
Mijane przez nas owczarki miały patyki przywiązane do szyi - ewidentny znak, że jesteśmy w krainie niedzwiadków:-). No ale co zrobić - no risk, no fun...
Jedziemy dalej i powoli szukamy idealnego spotu na nocleg
[YOUTUBEHD]rPP_RNqBtX4?si=ZCG-jsi87edR1e21[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]r8ZLcqdolO4?si=raxgJYiJD3BMFxKG[/YOUTUBEHD]
Cóż mogę powiedzieć - było ciężko....
[YOUTUBEHD]2Wr4WWj1VDM?si=ZO4V1xagitbVSfx5[/YOUTUBEHD]

W związku z zagrożeniem misiowym postanowiliśmy szybko zapiąć się w śpiworach i mocno spać:-)