Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Wczoraj, 09:01   #902
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,148
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 7 godz 9 min 30 s
Domyślnie

Śmietanka do kawy...

"W małym, szarym państwie o wielkich aspiracjach, gdzie ulice pachniały wilgocią i strachem, od wielu lat działały dwie bandy. Pierwsza, zwana „Prawdziwi Prawi”, kupiła wielką beczkę trucizny. Sprzedawali ją na początku dyskretnie – w małych fiolkach, jako „specyfik na szczury”. Ludzie brali i pili truciznę bo wszyscy wokoło krzyczeli że jest plaga szczurów. Przecież Prawdziwi Prawi obiecywali szybkie rozwiązanie problemów.
Druga banda, „Lewi Czerwoni”, gdy dowiedziała się o interesie i natychmiast zaczęła naciskać:
– Kupcie więcej! Uruchomcie lepsze kanały dostaw, musimy zaszczepić dwa razy tyle obywateli aby nie zjadły ich szczury!!!

Prawdziwi Prawi ochoczo zajęli się kupowaniem. Dostarczyli kolejną beczkę, tym razem większą. Beczki jedna za drugą były dostarczane do małego, szarego państwa gdzie ludzie umierali, jak się okazało 'ponad-wymiarowo' Ale to zapewne była wina procedury stukania kijaszkiem w parapet dzięki czemu otwierały się drzwi do gabinetu lokalnego szamana.

Później gdzieś wybuchła wojna i nagle 'trucizna na szczury' magicznie nie była już potrzebna...szczury wyparowały.
Kiedy przyszło co do czego czyli trzeba było zapłacić za zamówione beczki trucizny, Prawdziwi Prawi odmówili zapłaty.
– Sami sobie radźcie – powiedzieli. – My już swoje zainwestowaliśmy. Lewi Czerwoni natomiast siedzieli cicho, udawali że nic nie wiedzą i nic nie słyszą. Nie nasze małpy nie nasz cyrk mówili i koncentrowali się na krytykowaniu jakiegoś przekopu...

Ale gdy wielki nadzorca wszystkich wokoło nakazał zapłacić zwołali zebranie w opuszczonej hali i zaczęli krzyczeć:
– To jest niegospodarność! Marnotrawstwo! Wy, Prawdziwi Prawi, kupiliście za dużo, a teraz nie chcecie zapłacić! Przez was tracimy pieniądze i reputację! Prawdziwi Prawi nie pozostawali dłużni:
– To wy Lewi Czerwoni nalegaliście! Myśmy chcieli kupić mniej!

Kłótnia rosła. Ludzie na ulicach zaczęli szeptać. Niektórzy leżeli w szpitalach – trucizna działała jak się okazało nie tylko na szczury, czyli dobrze ale tak jakby skutecznie inaczej.
Wtedy obie bandy opamiętały się i zgodnie odwróciły głowy w jedną stronę. Na rogu ulicy stał stary jednooki gość z megafonem. Od miesięcy chodził po państwie i ostrzegał:
– Nie bierzcie tego świństwa! To trucizna! Zabije was! Prawdziwi Prawi splunęli z odrazą
– To przez niego! Ostrzegał ludzi, więc mniej kupowali! Lewi Czerwoni pokiwali głowami:
– Dokładnie! Gdyby nie on, wszystko poszłoby gładko. Wszyscy obywatele wypiliby wszystkie zakupione beczki trucizny! A tak jest problem co z nimi zrobić!
To On jest winny całemu bałaganowi! Obie bandy, choć jeszcze przed chwilą gotowe się pozabijać, teraz zgodnie pokazywały palcami na jednookiego. – On zniszczył rynek! – krzyczeli razem.
– On jest winny, że trucizna nie sprzedała się lepiej!

A w tle, w ciemnych bramach, kolejni ludzie kupowali małe fiolki. Bo przecież ktoś musiał mieć rację. Tylko jednooki, który widział więcej, wciąż powtarzał cicho, zachrypniętym głosem:
– Nie bierzcie… to wszystko trucizna."

Historia całkowicie zmyślona.
Taka sobie. Ale mam lepszą.
Wczoraj wieczorem minęło 21 lat, kiedy odszedł pewien starzec. Przybył z dalekiego kraju i nosił się na biało. Na czarnym tle był mocno widoczny.
Był ludziom potrzebny, kiedy było im źle.
Uczynił świat wkoło nas lepszym ale... Nie mów o tym nikomu.

Można by jeszcze jedną historię przytoczyć. O pasterzu, który nie miał owiec. To jest dopiero historia. Jeszcze wczoraj jadł kolację, akurat jak ten biały odchodził. Pasterz bez owiec... Dobre sobie. Dlatego pisał o jednej chociaż.
Ludzie do dzisiaj wierzą w tę bajkę.
Dlatego lubimy bajki.

Młodsza koleżanka z pracy Strażnika Domowego, dla której Strażnik jest mentorem (osoba prowadząca) uzyskała tytuł mgr z pedagogiki.
Broniła pracę z... bajkoterapii. Tatiana jest Ukrainką. Modelowy przykład asymilacji migranta. Mama została z ojcem na zajętej przez Rosjan części Zaporoża. Brat walczy po właściwej stronie już czwarty rok. Rodzice żyją tylko dlatego, że tata Tatiany jest Rosjaninem.
Wspiera brata jak może. Jak dzwoni do mamy, zawsze melduje się rosyjskie "echo".
- No i jak tam ci w tej Polsce... dobrze?

Kolejna historia zmyślona.
Lubię bajki...
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem