Mój Stary latał Jawami 350 (dwa fabryczne, trzeci po swojemu) i marzyła mu się pincetka. Dopiero po wielu latach (jak mu przeszło) oglądaliśmy jedyny egzemplarz, jaki spotkaliśmy będąc na wakacjach w Czechosłowacji (1975). I nie był w najlepszym stanie, ale jeździł. Najlepsze były Jawki (50cc), które zapierdzielały po dziewięć dych. Tak, Czesi są trochę bardziej do przodu.
|