Nie wiem jak obecnie - na poziomie czerwca 2025 przymierzałem się do zakupu nowego motocykla w stylu adwęczur i objechałem wszystko co miało 21 z przodu za wyjątkiem Triumpha.
890 wypadł w porównaniu najlepiej i wówczas była bardzo dobra oferta na 890advR 2024, finansowanie, gwarancja - cuda na kiju bo był to top gunwa w jakie wpuścili ktma jego włodarze.
Siadłem do lektury internetu i w jeden wieczór się wyleczyłem: pobór oleju, wałki rozrządu i dźwigienki, w teorii bezdetkowe koła są dętkowe bo kształt obręczy powoduje że nie tworzy się dobre uszczelnienie, kłopoty ze screenem, kłopoty z elektryką rozmaite, kłopoty z QS.
Jak jedzie jedzie w chuj dobrze ale nie znasz dnia ani godziny i nie wiesz jaki motocykl tak naprawdę kupisz bo rozstrzał jakościowy jest od poniedziałku do piątku - weź wybierz.
Sztuka testowa w Intermotors miała założonego absolutnie pustego akrapa /w ASO! No przypał jak chuj/ ale wywnioskowałem że miało to maskować napierdxxx silnika bo faktycznie tłukło się to jak nieszczęście.
Porzuciłem ten pomysł i wziąłem nowe t7. Mniej romantycznie i jakże przyziemnie ale jeżdżę bez leku kiedy coś pierdolnie. Wychodzi że nie stać mnie na KTM.
Jako offset od mojej paplaniny jest na pewno sporo ludzi co tym jeżdżą i jest wszystko super. Mało to pali, dobry zasięg, wygodna kanapa i seryjna owiewka nie urywa łba jak w t7. To ci co trafili sztukę ze środy