drugi filmik to przyjemne 20km po plaży w Wybrzeżu Kości Słoniowej do granicy z Ghaną
Ghana wymaga dokumentu zwanego CPD- Carnet de passage en douane
który wymaga proporcjonalnej do wartości motocykla kaucji czyli w moim przypadku ponad 10tysi
ponieważ jeżdzę starym rzęchem sprowadzanie motocykla z powrotem w przypadku poważnej awarii mija się z jakimikolwiek celem
więc w przypadku braku możliwości naprawy na miejscu a w większości tych krajów trzeba się z tym liczyć o ile przypadkiem nie weźmiemy ze sobą wszystkiego co potrzeba uznałem że w razie poważnego fuckupu po prostu pożegnam się gratem
w takim przypadku nie odzyskał bym tych 10tys które realnie mogą przekraczać wartość motocykla, oczywiście gdybym chciał sprzedać bo kupić takiego w stanie nadającym się do podróżowania w tych pieniądzach też by się nie dało
widziałem/czytałem kilka relacji osób które podróżowały przez Ghanę 2mies przede mną youtuber Polo Przywarski czy jakoś tak został zablokowany na granicy bodajże na 5dni i finalnie musiał wyskoczyć bodajże z 700 czy ponad 500 $ dolarów aby przekroczyć tę granicę
ja liczyłem na swojego farta w życiu a w ostateczności trudno, byłem przygotowany ponieść podobne koszta
do stolicy WKS Abidjan dojechałem niestety w piątek wieczorem za późno aby udać się do ambasady, na dodatek Ghana jest jedna kilku dosłownie krajów do których nie da się albo mi się nie udało uzyskać vizy online
to oznaczało konieczność czekania do poniedziałku na złożenie wizy a później 2-3dni oczekiwania na wizę
jeszcze w sobotę udałem się do ambasady bez większej nadziei gdzie potwierdzono moje przypuszczenia że ambasada w weekendy nie pracuje i wizy z dnia na dzień się i tak nie dostanie
dlatego uznałem w niedzielę że szkoda czasu i pojadę na rympał. bez wizy i bez CPD
jedyną realistyczną opcją była granica na plaży której właściwie nie przekraczają turyści nie licząc takich świrów jak ja bo autem się tam nie dostaniesz
trzeba łajbą przekroczyć ujście rzeki a następnie 20km piękną plażą
jak postanowiłem tak zrobiłem i z rozpędu przejechałem granicą bo nie wiedziałem że właśnie w tym miejscu należy zjechać z plaży do miejsca przekraczania granicy
zatrzymałem się dopiero gdy łajby rybackie zatarasowały mi drogę przymocowane na potężnych metalowych linach
wtedy cofnąłem się kawałek może 400-500m gdzie zaskoczeni strażnicy jak się zorientowali że przejechałem granicę nielegalnie/nie formalnie uznali właściwie powinnenem zostać zaaresztowany
nie wiem na ile byli poważni a na ile żartowali ale przez chwilę nie było mi do śmiechu i straciłem uśmiech z twarzy
ostatecznie dali pieczątke do paszportu, o wizę nie pytali a gdy usłyszeli że CPD nie mam powiedzieli żebym jechał w takim razie
co też żwawo uczyniłem już czując że jestem w ogródku i witając się z gąską
ku mojego zaskoczeniu po przejechaniu 70km i połączeniu z główną drogą prowadzącą przez właściwe przejście graniczne zostałem zatrzymany na sporym punkcie kontrolnym a właściwie imigracyjnym bo to nie byli policjanci tylko właśnie imigration service
gdy na pytanie gdzie moje CPD odpowiedziałem że nie mam dowódca całego posterunku granicznego był mocno zaskoczony i spytał jak mi się udało przejechać główną granicę
dopiero po kilku minutach wyjaśniłem że nie jechałem główną granicą ale plażą bo głównej granicy bez CPD się nie przekroczy
i naprawdę kazali mi zawrócić i byli bardzo stanowczy z tym ale po ponad 10min tłumaczenia i przekonywania że dlaczego ja mam się wracać tyle km jeśli 'wasi' pogranicznicy nie znają przepisów albo mają je tam gdzie słońce niedochodzi
finalnie się udało ale w mojej ocenie na mega farcie i zdecydowanie 'nie rób tego sam' nie rekomenduje powtarzać. to że mi się udało nie znaczy że można i to jest metoda
raczej kolejny raz w życiu miałem więcej szczęścia niż rozumu
szkoda że tu fot nie można bezpośrednio wrzucać tylko linki do zewnętrznych serwisów bo bym co nieco jeszcze powrzucał
|