|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#28 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 902
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 5 dni 3 godz 49 min 41 s
|
Wstaję raniutko.
Niestety nie dałem zarobić gospodarzowi, choćby pijąc u niego kawę ale podejrzewam, że mój obraz w żaden sposób nie pozwalał na jakiekolwiek przypuszczenie. Węgry są płaskie jak deska do prasowania, poza małymi wyjątkami. Nie to, co przed traktatem z Trianon. Że nie wspomnę o czasach średniowiecza, kiedy to zamknięci w podkowie Karpat pustoszyli co rusz nowy dla siebie kontynent. Gdzie tych szatanow nie poniosło... Robili długie, zbrojne wycieczki aż po Katalonię. Pojawiali się "paląc, grabiąc, mordując"... Nie było na nich Kmicica. Mroczna Europa, upadła po rzeziach Hunów i miała ich obraz w pamięci. Madziarzy niczym się specjalnie od Hunów nie różnili, poza jeszcze bardziej niezrozumiałym językiem. Na czym zatem polega pech Madziarów...? Tymczasem ja już zmierzam w kierunku Budapestu. Na pierwszej krzyżówce drogowskaz z liczbą km. 150 z jakimś małym hakiem utkwiło mi w głowie. Ogólnie miałem farta i to dużego. Wspierał mnie południowy wiatr, co na otwartej przestrzeni miało dla mnie kluczowe znaczenie. Pierwsze kilkadziesiąt km jechałem w tempie 20/25km/h. Było optymistycznie ale dupa miała inne zdanie. Prawy do lewego, lewy do prawego... bujałem tak tyłkiem ile mogłem, by pośladkowe odciążać. Gdyby nie ból dupy to do Budapestu dojechałbym w... Ale dupa, to dupa. Miała swoją rację. Pan Brooks wyraźnie jej nie służył. Pan inżynier może nie pamiętać ale to na tej samej kodze robił ze mną drugą czieską pedaliadę. W kadr wchodzi mój fahrad manufaktur. Tu koga w pełnej krasie. W tej krasie zmierzałem właśnie ku...
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|