|
|
#11 |
![]() |
7 dzień. 1szy Września. Jedziemy do Doliny Jassin.
Po szybkim śniadanku w hotelu zebraliśmy się szybko, bo droga do Jassin to cały dzień telepania się wśród remontów drogi, którą Pakistańczycy próbują od kilku lat ulepszyć do standardu "przejezdności". Jechaliśmy tą drogą już 2 lata wcześniej w kierunku przełęczy Szandur i wiedzieliśmy co się będzie działo... Wyjazd z cieplutkiego Gilgit był całkiem przyjemny [YOUTUBEHD]pTVxpGEsTP0?si=kV3VmN86SuIbREWC[/YOUTUBEHD] Później była już tylko walka w kurzu, wyścigi do pole position i od czasu do czasu ładne widoczki. [YOUTUBEHD]hxiBopzV_w4?si=rlBqkHFT8HR4m9vc[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]QfpmGb1NHlw?si=S8wHHp9af5ECBt1J[/YOUTUBEHD] Najważniejsze było zajęcie pole position przed kolejną blokadą drogi, bo to gwarantowało jazdę w mniejszym kurzu...:-) [YOUTUBEHD]KrIYTjy_HGQ?si=M7i4Bqj7R1ni0wwk[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]nzstEjl-gcA?si=bN9G8B-bQLMHzKWL[/YOUTUBEHD] Ogólnie jazda była taka sobie, ale te wyścigi były całkiem spoko!:-) Trzeba było tylko uważać, żeby w tej ograniczonej kurzem widoczności nie wpakować się w jakąś dziurę czy inny krater na drodze... W międzyczasie udało nam się znaleźć coś w rodzaju restauracji z czymś w rodzaju jedzenia w środku.. [YOUTUBEHD]O1Aqie0mq1M?si=am0xsNesZcbPQ2n2[/YOUTUBEHD] Po zjeździe z drogi na Szandur w drogę do doliny Jassin złapał nas jeszcze deszcz i zrobiło się całkiem chłodno. Oczywiście w tym momencie Wojtkowe buciki się rozsypały i musieliśmy alarmowo szukać szewca. Na szczęście w Pakistanie nie ma problemu z tymi fachowcami [YOUTUBEHD]JvkK0naGXq4?si=-G6vOFZRE3bS6YMC[/YOUTUBEHD] Naszym Gospodarzem w tym odcinku wyprawy był Raszid, u którego mieliśmy spędzić kolejne kilka dni. Nie chcieliśmy za bardzo nadwerężać Jego gościnności, więc pierwszy nocleg wzięliśmy w hotelu przy drodze. Ten dzień nie obfitował w jakieś wielkie przygody, ale dojechalismy bezpiecznie i to był sukces!:-) |
|
|
|