|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
dupa nie ajatollah
![]() Zarejestrowany: Jul 2023
Posty: 1,208
Motocykl: xd
Online: 1 miesiąc 4 dni 2 godz 14 min 11 s
|
Kirgizi (Kazachowie, Nogaje, Karakałpacy, itd., ba! nawet Tatarzy) mają kilkadziesiąt zgłosek (w tym wiele gardłowo-nosowych), których my, Europejczycy nie jesteśmy w stanie wymówić. Kilkadziesiąt, więcej niż 50. My tu w Europie mamy wszystkich około trzydziestu. Tak-że-tak.
Z tymi "WSZYSTKIMI" chyba bym się tak nie zapędzał. Archiwa rosyjskie nie są do końca otwarte. J.Toepliz-Morozowska akurat jest dość łatwo dostępna, ale nie podpierałbym się jej wiedzą na ten temat (była swego rodzaju "instagramerką" swoich czasów). Jeśli chodzi o "zarzut", że adresuję do Ciebie, to owszem - rozmawiam z Tobą, więc do Ciebie muszę się odnosić (swoją drogą: obrażasz się o fraszki?) Nie przekopałem wszystkich archiwów jak Ty (sarkazm żartobliwy), ale raczej mało jest miejsc na świecie, gdzie nie stanęła ludzka stopa. Badachszan z pewnością do takich nie należy. Skoro ja (który w Azji byłem raptem kilkanaście razy) potrafię rozpoznać taki "koniec świata" jak wspomniałeś wyżej, to co dopiero ktoś, kto spędza w tych górach sporo więcej czasu (np. wspomniany wyżej przeze mnie rosyjski geolog). Tam naprawdę kręci się dużo ludzi - może nie jest to Rzym, ale Tadżykistan odwiedziło w tamtym roku prawie półtora miliona turystów. To kilka razy więcej niż ilość mieszkańców Badachszanu (owszem, nie wszyscy wjeżdżają w Pamir). Z nich choćby promil zgłębiał te obszary dokładniej, to już daje jakieś półtora tysiąca osób. A to tylko jeden rok. Bród na rzece Kingob przez te ostatnie 100 lat z grubym okładem z pewnością się zmienił, weź to pod uwagę. Nie sądzę, żebyś go odnalazł w tej samej postaci. Nie jest moim celem udowadnianie niczego, ale muszę Cię zmartwić - do Wielkiego Pamiru wjeżdżają całe wycieczki (na motocyklach, rowerach, samochodami), żądne wrzucenia na Instagrama czy FB fotek znad Zorkułu (permit można łatwo uzyskać w Chorogu). Kilka lat temu (już po C-19) mignęła mi gdzieś w sieci (flicker?) relacja z podejścia pod Akbaj Sytargi (niestety nie mogę teraz jej znaleźć). Przełęczy do Wanczu nie przeszli (była to para ok.40-latków, gdzieś z krajów Beneluksu? Francji? Hiszpanii? nie pamiętam, w każdym razie nie z kraju angielsko- czy niemieckojęzycznego), ale dolinę Bachud przeszli praktycznie całą włącznie z wędrówką po lodowcu. Inna sprawa, że zwiedzanie Pamiru staje się horendalnie drogie. Za dniówkę w Parku pobierana jest obecnie opłata ok. 10 dolarów (100 somoni), a strażników sporo. Więc krótki tygodniowy treking to 70 dolarów. A czy ktoś widział Marksa i Engelsa z afgańskiego brzegu? Sądzę, że nawet ktoś z FAT - np. przewijający sie tu niejaki Sambor. Spytaj go, Wachan to w końcu nie jest tak dziki zakątek, skoro nawet autobus zatargali do Małego Pamiru, żeby zrobić z niego szpital. Inna sprawa, że nie wypaliło i teraz rozkradziony ze szprzętu rdzewieje. Ot, mądrości Zachodu na siłę chcącego uszczęśliwiać miejscowych. Łuknicki? Tak. Poza tym Siemionow, Czerepow, Murzajew, Kunin, Kałużyński, Jacenko, Grum-Grzymajło, Muszkietow, Ranow, Hedin, Siewiercow, Krist, Kisch, Krylenko, Potapow, Rudnicki, Rohoziński, Walichanow, Capisani, Brophy, Sarianili, Brentjes, Rozwadowski, Gawęcki, Pstrusińska, Biełkiewicz, Olufsen i wielu innych, mam kilka półek takich autorów. Wsród nich wspomniany przez Ciebie Grąbczewski (w tym również pozycje niedostępne na polskim rynku, a wydane w Rosji w niskich nakładach). Oraz również wspomniany wyżej Jerofiejew, łatwo dostępny zresztą. Czytać, czytać, czytać...
Ostatnio edytowane przez arbo : 17.12.2025 o 18:09 |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Badachszan leży na lewym brzegu Pandżu, który opasa go ładną pętlą. Byłem ledwie w jego narożniku i nigdy nie eksplorowałem ale dużą część tej opaski przejechałem.
Dolinę Wielkiego Pamiru robiłem w 2008. Wskaż mi te tabuny, które do tego roku tę dolinę odwiedziły. Chętnie bym taka historię poznał. Bardzo chętnie nawet. Pierwsza polska eskapada moto , która w ogóle wjechała w Pamir, to ekipa Pamir na kołach Sambora. 2006 rok. Rok później dwie terenówki z Rejem i moja - trzecia. Wskaż mi łaskawie ile cywilnych aut z PL wjechało do Afganistanu do 2008? Bez "narodowego" wsparcia. Mam zinwentaryzowane wszystkie. I takiej czysto cywilnej nie było. Mam Ci skopiować tutaj moją literaturę? Kiedyś podobną listę wklejał gdzieś mazeniak. A mi się już nie chce. W 2012 pokonanie dwóch rozlanych nitek O i Chingow u zbiegu trzech dolin nie było żadnym problem. Za to widziałem rosyjską ekipę, która to robiła w 2010 w dobrze mi znanym miejscu. To była jazda bez trzymanki. Ogrom mas wody. To rok, w którym monsun przetoczył się przez Hindukusz i wywołał największa powódź w I dniach od 200 lat. Dolina Hunzy została odcięta od świata. My włóczyliśmy się wtedy po afgańskim Hindukuszu. Dolina Wachanu została zalana po oba jej skraje. Mieliśmy kłopot ze znalezieniem bezpiecznej drogi. Kataklizm. Pokonałem wtedy najbardziej niebezpieczną część szlaku do Doliny Mąłego Pamiru nieświadom, że karawany omijają go szerokim łukiem przy takiej pogodzie. Bardzo szerokim. Charakterystyczną podkową nadkładając blisko 20km. Tak... Żaden biały przede solo tego szlaku nie zrobił. Otwórz swój wątek i pisz, pisz, pisz... skoro masz o czym. Tu wolę czytać o drewnie. P.S. Sambora nie mam o co pytać, bo to on jechał moim śladem przez Wielki Pamir i kawałek Afganistanu toczka w toczkę w 2009. Badachszan przecinał na moto Greg7 z częścią ekipy, która wynajęła moto od Sambora. Jeszcze w starych, do tych czasach. To był wyczyn. Region przestał mnie interesować. Może wróciłvym jeszcze pod Nangę(stałem pod nią w połowie lat 80-tych) lub zaliczył obóz pod K2. Może... to znaczy: NIE. Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 18.12.2025 o 19:44 |
|