Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25.03.2026, 08:14   #1
Melon
 
Melon's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: Lublin
Posty: 8,038
Motocykl: cz350/ bandit600/ zx12r/ varadero/vfr1200xd
Melon jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 miesiące 1 dzień 19 godz 32 min 59 s
Domyślnie

W wieku 15 lat też nie widziałem sensu w takim zap…niu w gospodarstwie jak czynili rodzice zmuszając i mnie , może teraz mam większy szacunek do ludzi pracujących fizycznie nie oglądających się na pomoc i pożyczki gdzie dzień trwał od świtu do zmierzchu
Melon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 25.03.2026, 17:56   #2
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

To cytat:



Może co przy kawie z rana skrobnę, może już jako Natalia.
Bardzo mi taka koncepcja opowiada

P.S.
Biografia Londona, to gotowy scenariusz do filmu.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26.03.2026, 07:37   #3
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Natalia jutro

Cytat:
Napisał Szok Zobacz post
...
Kapitan Krzysztof Baranowski trzeci raz samotnie opływa świat, mając prawie 88 wiosen na karku. Wszystkim Wam i sobie życzę takiej sprawności w tym wieku. W 1983 roku mój kolega płynął z nim Pogorią w pierwszej " szkole pod żaglami".
Rejs rozpoczął 16 listopada 2025 z Teneryfy, a aktualnie płynie przez Pacyfik.
Tutaj można śledzić jego relację z rejsu:

https://meteorhart.pl/dziennik-kapitana/
*
Też zaglądam do Baranowskiego i ta sama refleksja.

88 lat.
Wiek, w którym odszedł mój rodziciel. Nie wytrzymał starcia z ministerstwem zdrowia.
Ale... kilka raz dziennie musiał wędrować na trzecie piętro swojego mieszkania z buta, bo nie było w kamiennicy windy.
Kumpel z roku na początku lat 90-tych otworzył "fitnes" pt.: Tlen darem życia.
Sprzedawał ów tlen za złotówkę. Za 1zł. Kuracja trwała 2 minuty. Po prostu zawodnik wdychał tlen i... tyle. Ale myk polegał na tym, że trzeba się było wtarabanić pieszo na czwarte piętro.
Ten niuans zastopował z mety mój sarkazm a wywołał uśmiech podlany podziwem dla kreatywności.

Miał zagorzałych klientów. Starszych ludzi, których zachęcał do "kuracji" dwa razy dziennie Oni po dwóch tygodniach owej widzieli pozytywne efekty.
Zdrowy biznes.

Konkluzja z innej bajki. Współczesnej.
Jak to możliwe, że prowadzenie takiego biznesu się opłacało...?

*
Odpowiadam tutaj, bo intencja postu Szoka szersza, niźli tylko samo zdrowie.

Melon...
Polecam głębszą analizę eksperymentu Calhouna. Sam kilka razy do niego nawiązywałem, w kontekście walki o przetrwanie, jako niezbędny proces do budowania właściwych relacji międzyludzkich (w finalnym eksperymencie - międzymysim).

Niespełna dwa tygodnie temu zabieramy ze Strażnikiem Domowym Kacpra na pierwszą, "prawdziwą" wycieczkę rowerową do lasu. Chłopak ma już 6 lat. Mały wulkan energii.
Nie pasuje mu rower kupiony trzy lata temu przez dziadka. Ciężki, ale do wzrostu dopasowany. Kacper twierdzi, że za mały.
Parkujemy na leśnym parkingu. trójmiejski Park Krajobrazowy oferuje doskonałe warunki do każdej formy rowerowych doświadczeń.

Ruszamy w prosty teren. Trochę asfaltu (na drodze zamkniętej dla ruchu samochodów), potem droga gruntowa ale nieźle utwardzona. Unikam wzniesień. Rower Kacpra ma 5 biegów, sterowanych klasycznie manetką na kierownicy. Ze zmianą biegów sobie radzi.
Nie radzi sobie jednak z wysiłkiem i pragnieniem. Fakt, zapomnieliśmy o wodzie. Akurat za ten element odpowiedzialna była druga połowa ale... to dobrze.

Może kilometr, może ciut więcej Kacper staje, bo go nogi bolą. Ok - krótki postój, jedziemy dalej. Ja z przodu, Strażnik Domowy zamyka peleton.
Pracuję nad motywacją szkraba.
Wprowadzam elementy rywalizacji, działa. Rzucam Strażnikowi hasło.
- Przy kolejnym postoju Kacpra nie zatrzymuj się od razu. Stań po 40 metrach, mimo jego nawoływań. Stań i czekaj, ja będę na szpicy czekał. Jak ruszy, automatycznie ty tez i trzymaj dystans min. 20m.
No ale przecież nie można go zostawić.
- Można, a nawet trzeba. gdzie on ma się nauczyć tej wewnętrznej dyscypliny jak nie teraz?

Niestety... nauczyciel w-f z wieloletnim stażem nie potrafiła się przełamać.
Ok. Będziemy o tym rozmawiać jeszcze.

Pragnienie.
- Chce mi się pić!
Niestety... Zapomnieliśmy picia.
- Ale mi się chce.
No, mi też. i Co teraz?
- Ale mi się chce!
No i...?
Strażnik się rozczula w poczuciu winy. Niepotrzebnie. To wspaniała lekcja przetrwania. Nauczony, że wszystko ma pod nos a tu trzeba cierpliwie poczekać, bo nie ma i na razie nie będzie.

Akurat scena rozgrywa się w obecności starszego państwa, które też rowerowo spędzało czas i razem zatrzymaliśmy się przy leśniczówce, przycupnęliśmy przy stole.
Kacper zrzędzi a pani starsza sięga po bidon i go częstuje. Bardzo sympatyczna pani informuje, że to zrobiony przez nią izotonik z dodatkiem soli.
Kacper bierze łyczek. Słone, nie smakuje mu ale dziękuje. Starsi państwo odjeżdżają, sympatycznie się żegnamy.
- Coś niesamowitego... ta pani dała mi pić w środku lasu...
Uśmiecham się. Tej lekcji nie przewidziałem.

Tu kolejna refleksja.



Konkluzje w punkt.
Dla 90% młodej populacji globusa pl pierwszy problem (i po kolei dalsze w punktach):
1. Wysłuchać do końca z uwagą.
2. Zrozumieć.
3. Streścić.
4. Wolne wnioski.

Bardzo dobry temat na lekcję wychowawczą dla... rodziców.
Wysłuchać do końca, potem zweryfikować treść, jednym słowem: doczytać/dosłuchać/przemyśleć. Wynotować istotne, kluczowe hasła. Jeszcze raz przemyśleć.
Finalnie sformułować proces naprawczy o ile dotyczy, próbować wdrożyć.

Wracając do Baranowskiego.
Zostało mi ledwie 15 lat, by móc zrealizować podobny projekt. Znaleźć swój ocean i płynąć, ciesząc się przy tym życiem.
5 noclegów na wsi, z ograniczonym komfortem, to dobra baza do przemyśleń.

P.S.
Dlatego panie Elwood...
Nie przejmuj się i pisz swoje bajki.
Jutro przytoczę jedną z nich i tak po kolei będzie. Bajka za bajką...



Nie przejmuj się, że ktoś zarzuca ci... kreatywność.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26.03.2026, 09:05   #4
chomik
Administrator
 
chomik's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2007
Miasto: Bałtyk
Posty: 3,949
Motocykl: RD03 2xRD07a
Przebieg: 666
chomik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 1 tydzień 6 dni 6 godz 27 min 25 s
Domyślnie

Pisz, pisz, to leczy
__________________
www.motopodroze.pl
chomik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26.03.2026, 10:20   #5
Melon
 
Melon's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Mar 2012
Miasto: Lublin
Posty: 8,038
Motocykl: cz350/ bandit600/ zx12r/ varadero/vfr1200xd
Melon jest na dystyngowanej drodze
Online: 5 miesiące 1 dzień 19 godz 32 min 59 s
Domyślnie

No tak El , tam zapomniałem napisać umiesz liczyć, licz na siebie i ten zapier…l wtedy jak i teraz ma sens, a przy okazji wychowujemy potomstwo
Melon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26.03.2026, 19:59   #6
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

...Żeby pisać, trzeba najpierw uwierzyć, że jest o czym...
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27.03.2026, 09:56   #7
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Dwa lata bez infekcji i wczoraj zaczęło mnie brać...
Już 15 lat powraca jak bumerang. Złapałem koronawirusa w Afganistanie.

To skutek stresu.
Zacząłem poważniej myśleć o Rajdzie Podlaskim. I to chyba było niepoważne.
Co dwie godziny 1/3 łyżeczki wit. C w proszku w otoczeniu tajemnej mikstury od wczorajszego powrotu z roboczego podwórka. Musze do jutra stanąć na nogi.
Zdanie o udziale w rajdzie wyraziłem w dedykowanym wątku ale zaintrygowała mnie symbolika mojego drugiego imienia. Jednoznacznie kojarzona z uprawianiem roli.

Rajd stricte będzie przebiegał w moich rodzinnych stronach. Po mieczu rodzinnych, po kądzieli wskutek repatriacji. Tak czy owak Kowalski i Nowak.

W 2017-tym wybrałem się ze Strażnikiem Domowym na Białoruś. Golfem 2 na zlot... camperów. Akurat taka akcja i wizy były gratis. Na zlot nie dojechaliśmy. Celem pierwsza w życiu wizyta w owych stronach. Dlatego w programie pobytu był Nieśwież (tu urodziła się mama), Słonim gdzie mama mieszkała i Baranowicze, do których od czasu do czasu jeżdżono.
Strasznie sentymentalny był to wyjazd...

Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 27.03.2026 o 10:52
  Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:22.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.