|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Dzień dobry,
pora procesu wybrana nie przypadkowo. Strach zabija duszę a ona musi mi jeszcze trochę towarzyszyć. Musi, nie musi... Idzie jak krew z nosa, bo pustynią nie da się jechać na rusku. Trzeba ruska pchać a kiedy wieje... Dlatego nie będę już tędy wracał. Wspierają mnie wyże znad Atlantyku. Natura uparcie pcha mnie w objęcia dżungli, ja uparcie pcham ruska. Zasadniczo nie jest to nic nowego. Nauczyłem się go pchać w niebotycznych górach po środku niczego ale to jak pierdnięcie muchy w huraganie. Pierdnięcie do tego, co się dzieje tutaj. Kusi asfalt z jednej strony i wiatr, który wieje w plecy, czasami ze znaczną siłą. W plecaku mam Gobi Messnera i Zielone piekło Maufraisa. Czytam, kiedy jestem sam. Jeszcze nie pora na zielono piekło. Nadejdzie z porą deszczową. Teraz mam tego Francę na karku... No nie da się typa nie lubić. Zresztą nie umiem mu powiedzieć po prostu "spierdalaj", bo nie wiem jak to jest po francusku. Miałem rozmówki polsko-francuskie ale zgubiłem. Jest gógle translator w hammerze ale nie działa i nie będzie. Bo tryb jest - lata 80-te. Ukraina tylko "nie z trybu", bo rocznik 1974. Zresztą miałem dwa ruski do wyboru. Ją albo białorusina MWW3, młodszego ale w takiej podróży doświadczenie ma znaczenie. Piszę, kiedy mam dostęp do internetu. Mam, to piszę. Europa się nie liczy. Nie ma już Europy lat 80-tych. Afryka bywa. Pustynia jest. No i jest Franca z akordeonem... To, czego nie ma to pieniędzy i odwrotu. To, co jest na 100%, to znana choroba cywilizacyjna XX/XXI w. To nie bzdet - koronawirus, bo ten zdaje się teraz poniewiera (umysły bardziej) Europejczyków. Moja to prawdziwy król. Ten król nie bierze jeńców. Jest jeszcze dziennik w kratkę i długopis. Nikt nie wierzy, że pisze go ja, dopóki nie przeczyta. Ten charakter pisma absolutnie nie pasujący do sprawcy... Długopis z jednym wkładem, którego na pewno nie zużyję do końca. Gdzieś tam dotarło, że "mnie już nie ma". Moje serce zostało w domu, podróżuje ciało, oba łączy dusza i żona. Ale nie o tym, bo resztki łez wyciska... a H2O w cenie jest. Tu i teraz wstaje słońce i wstaje Żak. I się kurwa cieszy... Król życia. Nijak nie pasuje mi do trybu... ale jest. Jego marzeniem (najprawdopodobniej) jest przejechać się koleją Nawazibu – Zuwirat w wagonie towarowym, na węglu czy tam rudzie... My marzymy o kolei transsyberyjskiej, Francuzi o mauretańskiej. Niech mu będzie na zdrowie, też się przejadę. Toubkala mam za sobą, przede mną/nami ostaniec Kudjat Idżdzil. Pierwotnie w ogóle o tym nie myślałem ale spotkałem Francę. Franca Żak. Strasznie mu te nadane przeze mnie imię pasuje. Pasuje mu w sensie, kiedy go tak nazywam. Umie już całkiem ładnie powtórzyć: - wstawaj kurwa franco żaku! Z dobry kwadrans tłumaczyłem mu zawiłości polskiego języka w kwestii zwrotu "franca żak" - "franco żaku". Wydaje mi się jednak, że nie do końca zrozumiał, o co chodzi. Powtarza jedno i drugie, nie oczekuje nagrody. Podejrzewam, że "wstawaj kurwa" traktuje jako "dzień dobry". Wstaje i szczerzy zęby. Wczoraj, kiedy po raz kolejny pokazywał mi wyświechtane zdjęcie z jakiejś francuskiej gazety - murzyna na węglu w wagonie kolei mauretańskiej zrozumiałem, że coś nas jednak łączy. Franca Żak ma 63 lata a ja dokładnie tyle ile kolej mauretańska. Czy to jest jakiś znak? Franca Żak. Cdn. |
|
|
|
#2 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
"Baśń" pisałem z początkiem marca 2020.
Teraz jadę do roboty. Nie udało mi się pozbierać, trza będzie cierpieć jak na pustyni. |
|
|
|
#3 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Wytrzymałem do 15-tej.
Karpik zauważył, że mam ryj tak czerwony, jak najbardziej czerwony komunista. W komunie przeżyłem 26 lat więc doświadczenie mam. |
|
|
|
#4 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
|
|
|
|
#5 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Zdycha mi się, czyta mi się...
Mam cztery gitary. Nic takiego. Esteve nr 1. Typowe flamenco i dwie Yamahy. C40M i CG120-A. Ta druga wpadła mi w ręce przypadkowo. Bez strun i brakuje siodełka w mostku. Bardzo jestem ciekaw jej brzmienia. Wyląduje na przegląd: http://segaguitars.com/o-mnie/ Czwarta to akustyk. A skoro gitarowo, to zacytuję gitarową historię z profilu aeroświr. W 2008 roku kanadyjski muzyk Dave Carroll leciał przez lotnisko Chicago OâHare. W pewnym momencie pasażer siedzący obok niego spojrzał przez okno i powiedział: "O mój Boże, oni rzucają gitarami." Okazało się, że pracownicy obsługi bagażu faktycznie rzucali instrumentami podczas rozładunku samolotu. Wśród nich była gitara Carrolla â warta około 3500 dolarów Taylor. Po wylądowaniu okazało się, że instrument jest zniszczony. Carroll przez dziewięć miesięcy próbował uzyskać odszkodowanie od United Airlines, ale linia odmówiła wypłaty, tłumacząc, że zgłoszenie zostało złożone po 24-godzinnym terminie reklamacyjnym. Wtedy muzyk zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Napisał piosenkę pod tytułem "United Breaks Guitars" i wrzucił ją na YouTube w 2009 roku. Film w ciągu tygodnia osiągnął milion wyświetleń i stał się najpopularniejszym klipem muzycznym na świecie. Do dziś ma dziesiątki milionów wyświetleń. Skutki były bardzo poważne. Sprawa stała się głośna na całym świecie, a według analiz wartość akcji United spadła o około 10%, co przełożyło się na spadek wartości firmy o około 180 milionów dolarów. Wszystko przez jedną zniszczoną gitarę i źle potraktowanego klienta. Linia lotnicza w końcu zadzwoniła do Carrolla z przeprosinami i zaproponowała odszkodowanie, ale było już za późno. Muzyk odmówił przyjęcia pieniędzy i poprosił, aby przekazano je na cele charytatywne. United przekazało 3000 dolarów na instytut jazzowy Thelonious Monk Institute. Historia stała się później studium przypadku w Harvard Business School jako przykład tego, jak w erze internetu jedna historia klienta może wpłynąć na wizerunek i finanse wielkiej korporacji. Bo czasami jedna piosenka może być silniejsza niż dział prawny dużej firmy. A skoro gitara, to i muzycznie. Minęło tyle lat, ile żyję od czasu, kiedy w polskim radio puszczono pierwszy raz Beatles'ów. To wszystko jest coraz bardziej smutne. Mój czas przyspiesza. I to jest zgodnie z ogólną teorią względności zgodne, bo ja wyraźnie zwalniam. Dzisiaj kulminacja. Grabież jednej godziny akurat teraz, kiedy ja się muszę regenerować... Chamstwo i wielkomieszczaństwo. |
|
|
|
#6 |
![]() |
Przeżyłeś 26lat i co, masz jakieś pomysły na ten ustrój ?
|
|
|
|
|
|
#7 | |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Komuniści mają.
Z perspektywy 63 lat mogę dodać tylko, że nic nie trwa wiecznie. Warto nie popełniać tych samych błędów, umieć się do nich przyznać. Wszystkie działania Niemców od 2015 roku, to jedna wielka pomyłka. Sami przyznają. Teraz wracają do... węgla. Cytat:
co to znaczy - cywilizacyjny zasięg... Zupełnie wyjątkowa sytuacja dla mnie, Ciągle jest mnie dwóch w zasięgu.. Ten jeden chce żyć, ten drugi umiera... Ale ciało jedno. Dwóch nie pomieści. Dusza tak... Pojedźcie do byle jakiego szpitala i usiądźcie przy łóżku umierającego na raka. Powiedzmy na tego, który mnie dopadł. O czym będziecie z nim/ze mną rozmawiać? Nieba przychylicie? Męczące jest to trwanie przy ciele... Na szczęście to nie koronawirus. Zwykły rak nieborak, bo statystyka dla raka jest bardziej chujowa niż dla eboli np. Przegrywa. Wszyscy mamy raka. Jedni umierają na niego stricte sensu, drudzy z nim, trzeci i tak... To był mój drugi pobyt w szpitalu. W 2017-stym pierwszy raz w życiu. Pierdola. Teraz drugi. Nie pierdoła. Wynik? Standardowo 3 m-ce życia. Nagły zjazd fizyczny w finale, szybki połów w Styksie, koniec. Statystycznie dwa tygodnie. Decyzja? Zwiewam. Zawsze bałem się trzech żywiołów. Wody, pustyni i dżungli. ZAWSZE. Pływać nauczyłem się tak późno, że później nie można było. Na egzaminach wstępnych na AWF. Potem wszyscy moi najbliżsi kumple byli... pływakami. Pływakami bardzo lub jeszcze lepiej, niż dobrymi. Wszystkim jak jeden, złamałem kariery. Piłem z nimi alkohol. Dopóki mnie nie znali, nie znali smaku alkoholu. Jeden z nich, który był bliski złamania 54 sek. na 100m dowolnym (1984) poznając mnie złamał nogę. Był pierwszym chłopakiem mojej przyszłej żony. |
|
|