|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#20 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 36 min 22 s
|
Dzień dobry,
anatomia obłędu. 26 lutego poszedłem do kościoła. Jak co roku, raz w roku. Tego wieczora kościelnego sypią ci twój glupi łeb popiołem. Dlaczego glupi? Bo nie jest mądry. Mądry, to jest Polak po szkodzie. Sypiesz na zaś, to do spowiedzi idziesz z tym co było, jak chcesz. Potem 40 dni postu. Każdy go potrzebuje. Każdy nosi "kilogramy", które potrzebuje zrzucić. W skrajnym przypadku izolacja. W czwartek rano odbieram wyniki badań. Nie o taki wynik mi chodziło... Nie pozostawia złudzeń... Nie ma już o czym dyskutować. Na plaży w Jelitkowie nie urosną pomidory... Startujemy 28 rano. Dosiadam się do Marka po prawej. Kierunek Hiszpania - Lloret de Mar. To stały kierunek kumpla bodaj od 8 lat? Jestem tam kilka torów motocrossowych, w tym jeden cudownie położony w okolicznych górach. Apartament za grosze, zresztą kasa nie gra tu roli. Jedziemy w dwie pary. -Stary niech se jeździ. My Kasiulek w tym czasie zwiedzimy Hiszpanię. O nic się nie martw! Sama bym nie pojechała. Rumuna wysadzimy w Algeciras i tydzień dla nas. Namawiali nas od Sylwestra, jak co roku zresztą. Byliśmy tam z Rumunami te 8 lat temu, kiedy Mistrzu przeniósł obozy zimowe z Włoch do Hiszpanii. Jakimś cudem nas namówili. Mnie wiele nie trza było ale Strażnika Domowego przekonaliśmy z trudem. No, bo to nie wypada... Bo my nie mamy pieniędzy. Nie można tak na cudzym garnku... - Słuchaj Aśka... Pogadaj ze Strażnikiem, ja jestem chętny. Znasz mnie... korzystanie z uroków waszej kasy, to jeden z moich celów w życiu. Będzie mnóstwo wina, wycieczki, szopingi. Kurwa... Będzie pięknie! Ja stawiam jeden warunek. Weźmiecie mi rower! Było, jak miało być - ferie zimowe naprawdę super. Barcelona, muzem morskie, Columb, stare mapy... Wieczorami wino do oporu w sombrerze za kitajskie 2eu na czajniku. I śmiech... Wszechobecny śmiech. Pod koniec dwutygodniowego, darmowego praktycznie urlopu przysiedliśmy na kawę przy promenadzie. W słońcu może jakie 16st. Nie wiesz, jak się ubrać, idealne pole dla grypy. Wtedy zobaczyłem ją... Dopływała do brzegu. Wyszła z wody w piance przyciągając wzrok wszystkich dookoła. Większość opatulona, z szalami... A tu baba z wody... - Widzisz Rumunie! A ty co?! Kwadrans później z wody wylazł otyły jegomość. Przykuł oczy wszystkich bez wyjątku. Ociekając słoną wodą z nagiego torsu, podszedł do stolika, gdzie siedziały dwie niewiasty cudnej urody. Po drodze rzucił do kelnera: - Lornetę z meduzą bitte! ![]() - Cwaj sznaps und draj sznaps - sofort! Tak zacząłem się morsować Jedna noc zmieniła wszystko. - Czołem Rumun. Jedziemy ale stawiam jeden warunek. Zabieram rower.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|