|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
![]() Zalety cynamonu były mi znane ale cejlońskiego w proszku chyba w żadnej sieci nie kupisz. Zapas chińskiego zużyty został na obsyp ziemi w moich "sadzonkach". Przypomniała mi się edukacyjna rozmowa z wnuczką. - Marysiu... skoro w takim lidlu istnieje stoisko ze zdrową żywnością, to jaką żywność w tym sklepie kupujemy na pozostałych stoiskach? Na blacie zauważymy litrowy słoik drylowanymi oliwkami. Kosztuje on 10zł w Dino. Masa oliwek 470 gr. Ten owoc składa się praktycznie ze 100% tłuszczu i zerze czystych węglowodanów (pozostaje błonnik). Mamy zatem dostęp do "najlepszej" oliwy z możliwych. 100 gr dziennie takiej przekąski będzie już miało zauważalny wpływ na stany zapalne. Jest słoik miodu spadziowego. No niestety, to czysty cukier prosty ale... jeżeli już ktoś musi słodzić herbatę albo użyć jako konserwant... To łyżeczka dziennie nas nie zabije. Ważne... Starać się nie łączyć węglowodanów (skoro bez nich nie możecie żyć) z tłuszczami, co ma miejsce np. w wyrobach czekoladowych. A już największą zbrodnią w naszej diecie, to taka słodka przekąska kilka razy w ciągu dnia. Wasze dzieci wam "podziękują" za taką dietę. |
|
|
|
#2 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Wczoraj były dwa międzynarodowe wydarzenia, z których jedno powinno mieć miejsce dzisiaj.
Które? Mecz Szwecja - Polska Międzynarodowy Dzień Widoczności Osób Transpłciowych. |
|
|
|
#3 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Jakie ja miałem szczęście, że mnie to ominęło. Ja po prostu jeździłem kompletnie nieprzygotowany. Kompletnie bez kompletnie.
U mnie to wszystko nazywało się kapuśniak na świńskim ryju. Z FB profil: góro wskaz. Lista sprzętu na wyprawy rowerowe.× Wątek sprzętowy często pojawia się w zapytaniach u innych zaczynających swoją przygodę z sakwiarstwem więc przy okazji postanowiłem zaprezentować co ja zabieram ze sobą w okresie od maja do września w Polsce , może komuś się przyda 😉 Dodam tylko że dwukrotnie na początku czerwca miałem temperatury + 3 stopnie więc niech nikogo nie zmyli skrót myślowy że to lato . Oczywiście jest to moja autorska lista i nie znaczy że mam jedyną słuszną rację. Cały ekwipunek mam spakowany do sakw Crosso 2 x 30 litrów oraz worka transportowego Crosso 30 litrów. Jedni powiedzą że to strasznie dużo, że zbieram pół chałupy, inni że czemu tak mało. Mój ekwipunek jest sumą doświadczenia z pieszych wędrówek oraz kilku dłuższych wypraw rowerem. Za pierwszym razem miałem również 2 sakwy z przodu, zabrałem więcej sprzętu żeby go przetestować, zobaczyć na własnych błędach co jest niepotrzebne. Teraz już wiem czego potrzebuje i gdzie przebiega granica mojego komfortu, poniżej niej nie chcę już zwyczajnie schodzić.....mogę ale nie chcę ! Zdjęcia ekwipunku są sprzed 3 lat i niektóre drobne rzeczy uległy zmianie jak rezygnacja z panelu słonecznego czy wymiana ekspanderów na troki, nowy materac i poduszka. Nie korzystam już z przednich sakw i nie odczuwam żeby cały ciężar z tyłu gorzej wpływał na wygodę jazdy , rzekłbym że nawet łatwiej mi się manewruje po wąskich ścieżkach, lasach. Nabijanie kilometrów nigdy nie ma znaczenia na moich wyjazdach, bikepaking również mnie nie interesuje. Mam 16 letni rower fitness do którego wsadziłem max szerokie opony jakie tam weszły 35 mm, więc jeżdżę zwyczajnie tym co mam 😄 Co do jedzenia to na śniadanie i kolacje kupuję to co jest w sklepach i tylko gotuje wrzątek a w ciągu dnia jem jeden ciepły posiłek w knajpach 🤤 Waga sakw + worka z zawartością bez jedzenia wynosi 14 kg (10 kg sakwy + 4 kg worek) Jeśli ktoś uważa że powinienem zmniejszyć wagę ekwipunku to myślę że warto spojrzeć tak na wszystko bardziej całościowo ponieważ użytkownik też wlicza się do końcowego wyniku. Warto zacząć od zrzucenia swojej własnej wagi osobniczej 😏 nie ma potrzeby wydawać kilka tysięcy zł na super lekki namiot, śpiwór itp żeby zjechać potem kilka kg. W końcowym rozrachunku wyjdzie znacznie lżej jeśli obetniemy parę kg u siebie, lepiej na zdrowie oraz nie wydrenuje to tak budżetu. Uważam że lepiej jechać z tym co się już ma nawet jeśli będzie to cięższe, gorszej jakości, niż siedzieć w domu i wydać całą kasę na super ekwipunek. Wtedy może okazać sie, że nie będziemy mieć już pieniądzy na wyjazd albo czasu. Rower Centurion Cross Speed 800 16 letni rower typu fitness czyli sztywniak bez amortyzatorów. Sakwy Crosso Dry – 2 x 30 litrów Worek transportowy Crosso - 30 litrów Torba na ramę Rockbros – 2 litry Torba na kierownicę - Aliexpress Namiot Naturehike Star River 2 – waga 2100 gram Śpiwór puchowy Aura Tuba – komfort +7 stopni (już nie produkowany) Materac dmuchany + worek do dmuchania - Widesea (Aliexpress ) Karimata składana – Widesea (Ali) Poduszka dmuchana - Widesea (Ali) Zapewne ktoś się zastanawia czemu wożę materac i karimatę ? Sam materac jest za cienki i zbyt zimny na temp poniżej 10 stopni. Jest to tani materac a nie zamierzam kupować Thermaresta za 800 zł, z kolei sama karimata jest dla mnie zbyt niewygodna. Osobno mają wady, razem tworzą tani ideał. Karimata odpowiada za izolację a materac za wygodę. Dodatkowo jeśli materac pęknie karimata pozwoli normalnie spać i wyjazd będzie uratowany. Karimatę polecam składaną w harmonijkę wtedy można też wygodnie usiąść. Cena mojego zestawu ok 130 zł. Śpiwór wrzucam na dno sakwy bez żadnego dodatkowego worka, wtedy idealnie wypełnia mi przestrzeń na spodzie sakwy. W worku transportowym przewożę: namiot, karimatę, materac dmuchany, ,rękawice robocze. Ubrania w tym te które mam na sobie : Kurtka wodoodporna - Rockrider Poncho - Ali Sweterek (kurtka) puchowy - Ali Wiatrówka - Kwark Bluza - Odlo Koszulka z długim rękawem – Brubeck Active Wool (merino/syntetyk) Koszulka z krótkim rękawem - Decathlon (syntetyk) Spodnie Milo Brenta ( biwak + jazda w zimniejsze dni) Spodenki biegowe – Decathlon Bokserki biegowe 2 szt. – Decathlon Skarpety 2 szt. Chusta wielofunkcyjna (tzw. buff) 2 szt. Rękawiczki do jazdy w zimnie – Ali Czapka z daszkiem – Decathlon Buty z siateczką Crivit - Lidl Bielizna do spania : Koszulka z długim rękawem – Brubeck Active Wool (merino/syntetyk) Leginsy termiczne Crivit - Lidl Bokserki - Brubeck Active Wool (merino/syntetyk) Skarpety merino - Smartwool Czapka merino - Icebreaker Buff na szyję lub zamiast czapki Jeśli jest mi zimno to zakładam dodatkowo bluzę lub sweterek puchowy i daję radę do 0 stopni. Część ubrań jest spakowana do worka z siatki żeby było trochę porządku i można było szybciej dostać się do pozostałego sprzętu wyciągając tylko ten worek z ciuchami. Kosmetyczka z cienkiego woreczka : Pasta Ajona koncentrat – 25 ml (bardzo wydajna pasta) Szczoteczka składana – Rossman Antyperspirat w sztyfcie Pomadka ochronna do ust Obcinaczka do paznokci Ręczniczek szybkoschnący – malutki Papier toaletowy Miniłopatka do zakopywania kupki – zostawiam porządek po swoim biwaku, poza tym wszechobecne walające się papierzaki wyglądają tragicznie i robią złą opinie osobom biwakującym na dziko więc warto dbać o ten aspekt. Kilka słów o higienie. Podczas wyjazdów staram się myć o ile to możliwe w rzekach, jeziorach korzystając z samej wody bez żadnych detergentów. Nie wierzę w żadne biodegradowalne kosmetyki które są neutralne dla środowiska. Mi wystarcza sama woda, oczywiście nie jest to samo co prysznic ale mi w zupełności wystarcza. Dodam tylko że nie korzystam z żadnych kremów do opalania których samą wodą raczej bym nie zmył. Dlatego używam koszulki z długim rękawem i czapki z daszkiem co znacząco chroni mnie przed słońcem. Poza tym od jednej nocy bez mycia można spokojne przeżyć 😏 Kuchnia : Butelka 1 litr - Ali Butelka pet 1 litr Polaris Kuchenka Fire Maple FMS – 117 T Kubek 800 ml – Widesea ( Ali) Kartusz Meva 240 gr Adapter do napełniania kartuszy Nie kupuję oryginalnych kartuszy gazowych tylko korzystając z adaptera (wielkości paznokcia) samemu napełniam posiadany już kartusz korzystając z tanich kartuszy tzw. sprejowych które są najłatwiej dostępne w sklepach budowlanych i kosztują max 10 zł a oryginalny ok 30 zł i jest trudniejszy do zdobycia. Kawałek szmatki do owinięcia kartusza przewożonego w kubku + zmywak kuchenny Zapalniczka Nóż do jedzenia Łyżka tytanowa – Ali Worek wodoszczelny do przewożenia jedzenia które może się uszkodzić podczas transportu i zabrudzić pozostały ekwipunek - Ali Torba płócienna do zakupu jedzenia i jego przewożenia Obrus z kawałka koszuli żeby położyć gdzieś jedzenie na biwaku. Herbata, cukier, sól , wszystko w osobnej torebce strunowej. Elektronika : Telefon Xiaomi RN 12S – nawigacja Stary telefon Xiaomi RN 4A do robienia zdjęć, co ciekawe robi ładniejsze zdjęcia niż nowy Powerbank 30 tys – Ali Niedawno kupiłem telefon z szybkim ładowaniem więc nie będę zabierał już panela solarnego tylko telefon będzie ładowany podczas posiłku w knajpach lub sklepach spożywczych w przerwie na małe co nieco. Ładowarka – 2 szt Kabel USB – 3 szt (2 x typu C, 1x micro, 1 przejściówka C - micro) Latarka czołowa Sofirn SP 40 – Ali Minilampki przód+ tył na USB - Ali Apteczka w torebce strunowej : Gripex Żel po ukąszeniu Folia Nrc Plastry Bandaż elastyczny Opatrunek medyczny Lasso na kleszcze Zestaw naprawczy w woreczku : Klucz wielofunkcyjny - Crivit z Lidla Pompka - Decathlon Dętka 1 szt. Łatki do dętki Łyżki do opony Hak do przerzutki Skuwacz do łańcucha Spinki do łańcucha 3 szt. Adapter do pompowania zaworów presta na stacji benzynowej. Zapasowe zawory presta 2 szt. Plastikowy miniklucz do dokręcania zaworów presta Trytytki 10 szt. Łatki samoprzylepne do naprawy materaca Taśma naprawcza – 2 metry Linka kevlarowa – 3 metry Rurka naprawcza do łączenia złamanego stelaża od namiotu Olej do łańcucha – 20 ml Szmatki do czyszczenia łańcucha 5 szt. Rękawiczki nylonowe jednorazowe do czyszczenia łańcucha 5 szt. Rękawice robocze w razie naprawy Dodatkowe rzeczy : Miniplecak 10 litrów – Decathlon Przewożę w nim wszystkie luźne duperele , wartościowe rzeczy i zabieram na czas zakupów Portfel, karta płatnicza Mini otwieracz do piwa Linka Abusa Mały lekki ulock Kawałek plandeki żeby wypakować cały ekwipunek na biwaku Minikarimata/ Poddupnik żeby usiąść na suchym czystym podłożu w trasie lub na biwaku Rękawice robocze do prac obozowych Troki 2 szt. – do przypięcia worka transportowego na bagażniku Gaz pieprzowy Linka Paracord grubość 2 mm – 2 szt po 10 metrów. Wiąże pomiędzy drzewami do suszenia śpiwora, ciuchów , namiotu, podłogi od namiotu itp. Uchwyt na telefon Gub Pro 2 Lusterko Zefal Dooback 2 KONIEC To nie jest prima aprilis. × Bez tego nie podchodź
|
|
|
|
#4 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
A tu historyczna ciekawostka w klimacie 1 kwietnia.
Cyfrowa animacja Bitwy Pod Parkanami. Nie tylko Pod Wiedniem była istotną. |
|
|
|
#5 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Zajmująca fizyka...
...polecałem już książkę z tej serii. Powinna zagościć w biblioteczce każdego rodzica. W filmie: "...pytanie jak działa rower? - jest zaskakująco podobne do pytania: jak lata samolot?. Nie ma jednej, krótkiej odpowiedzi. To nie jeden mechanizm, lecz synergia wielu efektów: stabilizacja żyroskopowa, geometria ramy, mikrokorekty kierownicą, interakcja opony z podłożem. A do tego jeszcze integracja biologii z techniką â mięśni z przekładnią, metabolizmu z mechaniką klasyczną....". I jak zawsze bogata bibliografia. Jeden z moich ulubionych współczesnych prezenterów nauki, który w fascynujący sposób przybliża nam fizykę na co dzień. Warto przesłuchać dwa lub trzy razy, porobić notatki i sięgnąć do literatury. Szukać potwierdzenia, stawiać samemu sobie pytania i udzielać odpowiedzi. Z fizyką jest jak z wychowaniem fizycznym. Pokaz czyni cuda. Oczywiście wiedza, dlaczego rower jedzie - w niczym rodzicowi do nauki dziecka niepotrzebna poza jednym, że po którejś, kolejnej próbie puszczenie gagatka samopas, po prostu przyniesie efekt. Im mniej jednakowoż troskliwy tata będzie w tym procesie nauki, fizycznie dziecku pomagał, tym lepiej. Z czasem rowerzysta może dojść do poziomu speca od niezbędnej listy zbędnych fantów i wiedzy eksperckiej pozwalającej wytłumaczyć, że gravel to... Ja nie czuję się rowerowym ekspertem, by rozwiązać zagadkę zawartości rowera w rowerze, bo zatrzymałem się w rozwoju na etapie rowerowego Grzesiuka. "...Dwieście kilometrów z bagażem to nie byle co, ale jak ja tę trasę przerobiłem w obie strony nogami, to co to dla roweru? Jeden dzień - i jestem w Lublinie, następny dzień - na miejscu. [...] Rano pogoda była taka coś nie bardzo, ale, od czego optymizm - pogoda się ustali. I faktycznie. Ledwie dojechałem do Wawra, zaczął kropić mały deszczyk. Drobiazg - tydzień taki deszcz musi padać, żeby mnie przemoczyć. Ale jemu, draniowi, widocznie się śpieszyło, bo zaczął padać gęściej. [âŚ] Pech, cholera! W Wiązownej pękła przekładnia, dalej jechać nie mogę, bo spada. Rower za rogi i dalej piechotką, a rower obok mnie. Jest kuźnia. Pytam kowala, czy da rade z naprawieniem przekładni. Dobra nasza - jest jakaś stara przekładnia, którą nałożył mi na miejsce pękniętej za jedne trzydzieści złotych.[...] Jest niedziela, deszcz nie pada, szosa z wybojami się skończyła, teraz jadę po asfalcie i śpiewam sobie wesoło. Śpiewająco dojadę do Lublina. Pech! W rowerze urwał się prawy pedał, a ja jestem dopiero w połowie drogi między Rykami a Kurowem. Więc swojego bydlaka za rogi i marsz przed siebie - i szosa dobra, asfaltowa i deszcz nie pada. Ciągnąłem go ze trzy kilometry, zanim doszedłem do wsi przy szosie. W pobliżu szosy kuźnia. Podchodzę - zamknięta. Prawda, przecież to niedziela. Odnalazłem kowala i proszę o przyczepienie pedału.- W niedzielę nie będę robił, choćby mi pan nie wiem ile zapłacił â odpowiedział na moja propozycję dobrej zapłaty. A tu pogoda ładna i dopiero godzina jedenasta rano.[...] Gdy byłem już na przedmieściach Lublina - pech! Widzę, przednie koło coś dziwnie mi się kiwa, jak pijane obija się po bokach widelca. Zlazłem z roweru i cóż: pękła ośka. Cholerny, zbuntowany rower! Bydlę przeklęte. Za kierownice go i znów piechotą przez cały Lublin [...] Było już po południu, gdy wyjechałem z Lublina. A tu trzeba przejechać jeszcze prawie sześćdziesiąt kilometrów. Którędy jechać? Przez Piaski dalej - ale szosa. Przez Łęczną bliżej - ale kawałek chłopską drogą, jak mi tłumaczono. Ale to dobra droga. Rowerem dobrze się jedzie. Wybrałem drogę przez Łęczną i przekląłem Łęczną, drogę, rower, wojnę, Niemców oraz cały świat razem z jego satelitami, już nie ważne nawet było to, że co kilkanaście minut padał deszcz - ale to, co zobaczyłem, gdy minąłem Puchaczów. Ten kawałek dobrej drogi to chyba osiem kilometrów błota i gliny zalanej wodą. [...] Poprzedniego dnia jeden gospodarz przywiózł mi z Chełma pięć kilogramów tytoniu i dziesięć litrów spirytusu. Na spirytus przywiozłem z sobą ośmiolitrową bańkę i dwie jednolitrowe wojskowe manierki. Spirytus był koloru żółtego i zalatywał rdzą - podobno przechowywany był w zardzewiałej beczce - ale to drobiazg, najważniejsze, że siłę przepisową posiadał. [...] Tym razem zaczęło się dobrze. Deszczu nie było, kałuż też nie było, wiec tra-la-la, śpiewająco się pedałuje. Ale pech to pech. Kilometr przed Piaskami pękł mi łańcuch. Dociągnąłem rower do miasteczka, kowal zajął się jego reperacją..." Książkę skąd pochodzi cytat, każden młodzieniec powinien przeczytać. Podobnie zawiasem oczu objąć coś Ze wspomnień cyklisty. To idealne ujęcie moich przygód no i klasycznie - snów na jawie. Fakt, że zebrał je w całość Aleksander Głowacki nadaje moim przygodom właściwy im wymiar. Wydanie tych wspomnień miało dla pana Aleksandra dość poważne konsekwencje, bo ponieważ po sukcesie/skandalu tychże autor ukrył się pod pseudonimem i świat już nigdy o nim nie usłyszał. |
|
|
|
#6 |
![]() |
Ja nie mogę przekonać mojej córki do miksu porannego... Mimo, że wszystkie składniki osobno uwielbia, to nie potrafi się przekonać do mojej "kuracji"..
U mnie raz na kwartał przez 10 dni taki mix: 1/4 łyżeczki cynamonu cejlońskiego mielonego, 1/8 łyżeczki czarnuszki mielonej, troszkę czosnku zgniecionego (lub bez w zależności jak dzień ma przebiegać, aby nikomu nie przeszkadzało), pół cytryny, zalewam ciepłą wodą, dodaję 2 łyżki zielonej mętnej oliwy i na koniec mała łyżeczka miodu (mój ulubiony do tego lawendowy lub jaśminowy). Wypić z rana i po 2h mega głód zacznie się pojawiać Pychotka i każdemu polecam Można zrezygnować z czosnku czy czarnuszki jeśli ktoś ma problemy ze zgagą po niej... tutaj już w zależności co kto lubi... I uważać, jeśli cynamon zwykły cassia, aby nie przesadzać z ilością, bo zawiera kumarynę, co może szkodzić wątrobie.. A zamiast tych specyfików z apteki, polecam kupić tymianek i na drobniutko zmielony dodać do tej mikstury i też rewelacja na bolące gardło czy kaszel, również kaszel "poszlugowy"... ![]() Syrop na kaszel czy kipę też domowy: 2 cebule drobno do słoiczka z tymiankiem i majerankiem, zasypać troszkę cukrem, zakręcić i postawić w ciepłym miejscu... po 3h odlać soczek i wycisnąć z resztek i po łyżce z rana i na wieczór, można też miodem doprawić... kaszel czy kipa szybciej i łagodniej mija... Nie trzymać dłużej niż 3 dni w lodówce... Babcine recepty najlepsze !!
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Mam nadzieję, że chcący/potrzebujący wymiotowali, co trzeba.
Na razie nie mogę docenić smaku, bo zero węchu i pełny nos. Tymczasem powolutku wątek przejdzie w formę archiwum. Biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do map , im starszych, tym lepiej a zwłaszcza do identyfikacji starych duktów i traktów, to podsyłam linka: dla równie zainteresowanych. W szeroko pojętej okolicy Przystanku Oliwa mam zlokalizowane kilka traktów, które w niezmienionej (sic!) formie przetrwały kilkaset lat. Sądzę, że o takie nietknięte rodzynki będzie mi łatwiej odnaleźć w rejonie Suwalszczyzny i Podlasia. Eksplorowanie z kulminacja mi jak znalazł. Redzisław mi potwierdził, że w trakcie jednej z naszych wspólnych, rowerowych wycieczek zaliczyliśmy kulminację Wzgórz Sokólskich. Zatem będę się teraz kierował bardziej na północ. |
|
|
|
#8 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Śmietanka do kawy...
"W małym, szarym państwie o wielkich aspiracjach, gdzie ulice pachniały wilgocią i strachem, od wielu lat działały dwie bandy. Pierwsza, zwana „Prawdziwi Prawi”, kupiła wielką beczkę trucizny. Sprzedawali ją na początku dyskretnie – w małych fiolkach, jako „specyfik na szczury”. Ludzie brali i pili truciznę bo wszyscy wokoło krzyczeli że jest plaga szczurów. Przecież Prawdziwi Prawi obiecywali szybkie rozwiązanie problemów. Druga banda, „Lewi Czerwoni”, gdy dowiedziała się o interesie i natychmiast zaczęła naciskać: – Kupcie więcej! Uruchomcie lepsze kanały dostaw, musimy zaszczepić dwa razy tyle obywateli aby nie zjadły ich szczury!!! Prawdziwi Prawi ochoczo zajęli się kupowaniem. Dostarczyli kolejną beczkę, tym razem większą. Beczki jedna za drugą były dostarczane do małego, szarego państwa gdzie ludzie umierali, jak się okazało 'ponad-wymiarowo' Ale to zapewne była wina procedury stukania kijaszkiem w parapet dzięki czemu otwierały się drzwi do gabinetu lokalnego szamana. Później gdzieś wybuchła wojna i nagle 'trucizna na szczury' magicznie nie była już potrzebna...szczury wyparowały. Kiedy przyszło co do czego czyli trzeba było zapłacić za zamówione beczki trucizny, Prawdziwi Prawi odmówili zapłaty. – Sami sobie radźcie – powiedzieli. – My już swoje zainwestowaliśmy. Lewi Czerwoni natomiast siedzieli cicho, udawali że nic nie wiedzą i nic nie słyszą. Nie nasze małpy nie nasz cyrk mówili i koncentrowali się na krytykowaniu jakiegoś przekopu... Ale gdy wielki nadzorca wszystkich wokoło nakazał zapłacić zwołali zebranie w opuszczonej hali i zaczęli krzyczeć: – To jest niegospodarność! Marnotrawstwo! Wy, Prawdziwi Prawi, kupiliście za dużo, a teraz nie chcecie zapłacić! Przez was tracimy pieniądze i reputację! Prawdziwi Prawi nie pozostawali dłużni: – To wy Lewi Czerwoni nalegaliście! Myśmy chcieli kupić mniej! Kłótnia rosła. Ludzie na ulicach zaczęli szeptać. Niektórzy leżeli w szpitalach – trucizna działała jak się okazało nie tylko na szczury, czyli dobrze ale tak jakby skutecznie inaczej. Wtedy obie bandy opamiętały się i zgodnie odwróciły głowy w jedną stronę. Na rogu ulicy stał stary jednooki gość z megafonem. Od miesięcy chodził po państwie i ostrzegał: – Nie bierzcie tego świństwa! To trucizna! Zabije was! Prawdziwi Prawi splunęli z odrazą – To przez niego! Ostrzegał ludzi, więc mniej kupowali! Lewi Czerwoni pokiwali głowami: – Dokładnie! Gdyby nie on, wszystko poszłoby gładko. Wszyscy obywatele wypiliby wszystkie zakupione beczki trucizny! A tak jest problem co z nimi zrobić! To On jest winny całemu bałaganowi! Obie bandy, choć jeszcze przed chwilą gotowe się pozabijać, teraz zgodnie pokazywały palcami na jednookiego. – On zniszczył rynek! – krzyczeli razem. – On jest winny, że trucizna nie sprzedała się lepiej! A w tle, w ciemnych bramach, kolejni ludzie kupowali małe fiolki. Bo przecież ktoś musiał mieć rację. Tylko jednooki, który widział więcej, wciąż powtarzał cicho, zachrypniętym głosem: – Nie bierzcie… to wszystko trucizna." Historia całkowicie zmyślona. Taka sobie. Ale mam lepszą. Wczoraj wieczorem minęło 21 lat, kiedy odszedł pewien starzec. Przybył z dalekiego kraju i nosił się na biało. Na czarnym tle był mocno widoczny. Był ludziom potrzebny, kiedy było im źle. Uczynił świat wkoło nas lepszym ale... Nie mów o tym nikomu. Można by jeszcze jedną historię przytoczyć. O pasterzu, który nie miał owiec. To jest dopiero historia. Jeszcze wczoraj jadł kolację, akurat jak ten biały odchodził. Pasterz bez owiec... Dobre sobie. Dlatego pisał o jednej chociaż. Ludzie do dzisiaj wierzą w tę bajkę. Dlatego lubimy bajki. Młodsza koleżanka z pracy Strażnika Domowego, dla której Strażnik jest mentorem (osoba prowadząca) uzyskała tytuł mgr z pedagogiki. Broniła pracę z... bajkoterapii. Tatiana jest Ukrainką. Modelowy przykład asymilacji migranta. Mama została z ojcem na zajętej przez Rosjan części Zaporoża. Brat walczy po właściwej stronie już czwarty rok. Rodzice żyją tylko dlatego, że tata Tatiany jest Rosjaninem. Wspiera brata jak może. Jak dzwoni do mamy, zawsze melduje się rosyjskie "echo". - No i jak tam ci w tej Polsce... dobrze? Kolejna historia zmyślona. Lubię bajki... |
|
|
|
#9 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#10 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Formalnie, to za co skazał Jezusa sanhedryn?
|
|