|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Dzień dobry,
nasz mózg jest tak zaprojektowany, że nie toleruje sprzeczności. Albo jesteś dobry albo jesteś zły. Stan najprostszy. Sytuacja sie komplikuje, kiedy stany występują równolegle w jednym ale nie potrafisz ich oznaczyć. Kiedy mierzysz, to trafiasz raz na złego, raz na dobrego... Zaczyna ci się lasować mózg. Ogólna Teoria Względności, zasada nieoznaczoności. Do Tiszit jazda była męką. Nie dla mnie, dla niej. Natura dała jej piękną lekcję pokory. Zakopani po osie wieczorem jeszcze widzieliśmy coś na kształt drogi. Rankiem jej nie było... Ani przed nami, ani za nami. Zero jakichkolwiek śladów. Tych po oponach w ogóle... Miałem już taką sytuację. W nocy w Bieszczadach, kiedy zakopałem się Elwoodem w glinie i straciłem zasięg w telefonie. Z Muchą to było. Nie mieliśmy czołówki, żadnego źródła światła. W lesie, przy zachmurzonym niebie, kiedy nie wyznaczysz bez kompasu kierunku. Kazałem Musze siedzieć na dupie i się nie ruszać. Żeby mi się biedak nie zgubił jak Grażyna z Bukowca. Wlazłem na drzewo przy aucie i złapałem zasięg. Godzinę później po naszych śladach dojechały dwie terenówki. Elwooda nie byliśmy wstanie wyciągnąć. Przesiedliśmy się do Mario i zjechaliśmy do wsi. Teraz byliśmy dokładnie w takiej samej sytuacji. Tyle, że za dnia, nie byliśmy wstanie do nikogo zadzwonić i zero śladów. W sumie to był mój błąd, bo poprzedniego wieczora pozwoliłem Dzidce jechać po zachodzie słońca. Do celu około 30km. Dzidka dostaje spazmów. Takich typowo babskich. Z tupaniem nogami i szukaniu winnych. Przyglądam się jej z rozbawieniem. To ją nakręca na maksa. Dostaje histerii. Czekam. - Zrób coś! Wziąłem krzesło, postawiłem i czekam. Po kwadransie: - Dzień zaczynam od kawy. Pijesz, czy chcesz se jeszcze trochę polatać/pokrzyczeć - kolejność dowolna? Ale... - Kawy? No i bek... W sensie morze płaczu. Jak to ładnie i rzewnie się prezentowało... odpaliłem butlę z pytaniem: - Powinni chyba w Tiszit mieć ten 'mobilny" propan, bo się nam kończy? Ale, ale... ale jak my się tam dostaniemy? Chlipała Dzidka. - Normalnie. Jak biali ludzie... Lublinem. Ale bez kawy się nie ruszam. Widzę kolumnę aut. Nic Dzidce nie mówię, poza krótkim - pilnuj wody i ruszam przez małą wydmę. Kolumna zatrzymuje się, na całkiem dobrej drodze... Trzy godziny później, po obiedzie z komendantem Tiszit składam Dzidce rzeczoną propozycję. W obecności komendanta. Kumpla ze studiów. Poznaliśmy się w Techno Serwisie, studenckiej spółdzielni pracy za komuny. Był pierwszym murzynem jakiego poznałem i ostatnim. Skierowany przez rząd Senegalu na studia w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Świat jest kurwa bardzo mały. Abdoulaye się śmieje. 190cm wzrostu tylko w pasie już nie ten. Nie poznałem go ale pytanie po polsku: - Co tu robisz? wyrwało mnie lekko z butów. Nie wiele trzeba było, by ustalić proste fakty z przeszłości. Jaki to cud, że nigdy nie byłem rasistą? Gry plan był dalej prosty. Jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy w eskorcie wojskowego konwoju do Walata. Długie odcinki szutrowo-piaszczystej drogi. W sumie solo dla nas nie do przejechania. Powietrze w kołach spuszczone do granicy zdjęcia opony z felgi. Do Walate wjeżdżamy w nocy, kilkanaście razy ciągani na holu. Pierwszy raz prowadziłem ja. Dzidka milczała... Już wtedy miłla na ustach pytanie: kim ty jesteś? - Słuchaj... Nic nie mów i o nic nie pytaj proszę...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Dzień dobry,
w Afryce łatwiej chyba wyjechać z danego kraju niż wjechać ale to nieważne. Im dalej na wschód, tym bardziej gorąco i sucho. W ciągu dwóch dni, temperatura podniosła się o 20st a wilgotność powietrza spadła do granic percepcji nabłonka a ów jak ważny jest, dowiadują się ofiary wirusa. Wieść niesie w sieci 3G czy może 4... Nie wiem, bo mam zjebaną ładowarkę, która działa chimerycznie. Mam standardowo wyłączony telefon, który służy raz na dwa dni do wysłania smsa. Jest ta chwila przy włączeniu, kiedy bramka w markecie się otwiera i klienci wpadają między półki. Czasami przemknie znajomy numer.... Dzisiaj wiem, że chcę wrócić, tylko nie wiem do czego wrócę. Do kogo - mam i tego się trzymam. Jeszcze dwa tygodnie temu nie miałem. Kumpel - trol norweski, spędził dwa m-ce na pulmonologii. Diagnoza - rak płuc. Diagnoza okazała się błędna. Dwa m-ce wycięte z kalendarza. Plus? Odwyk. Zmiana w życiu o 180st. - przejście na buddyzm. Miał mi skurczybyk robić mi łazienkę. Miast tego zadzwonił i poprosił o wsparcie. Zadzwoni do mnie pani i poprosi o opinię, no że niby Rutek pracował u mnie ostatnie kilka lat... Pani zadzwoni zw imieniu norweskiej firmy ale: - Nie martw się El, ona mówi po polsku! Takie kafle kurwa w łazience... Pani zadzwoniła następnego dnia. Tydzień później Rutek przysłał zdjęcie z jakiegoś szlaku trola i tej skały, co jest wizytówką norweskiego krajobrazu. Takie kurwa kafle w łazience... Po mojej "rekomendacji" dostał... podwyżkę. Kiedy wyszło, że jest źle, opowiedział mi swoją historię. Wzruszające ale co to cie w tym momencie obchodzi? Tym masz już wklepaną do mózgu swoją koncepcję na skończenie z życiem. Wypierasz, co masz wyprzeć i działaś w swoim ślepym kierunku. Nie widzisz studzienki na końcu ślepej uliczki (Żądło z Retfordem i Niumanem)... Granica malijska. Nie wymówię francuskiej nazwy. Jesteśmy bardziej egzotyczni niźli odbiór tego postu we współczesnej eksplorerce. Zdążyła to sprawdzić Dzidka. - Darek... Dojechałaś tutaj? - No tak, ale... Zmarszczki. - Co, zmarszczki?! Przypudruj.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Administrator
![]() |
Napisałeś jakieś książki? Chętnie przeczytam
A jak nie, to powinieneś. Dla wnuków, choćby...
__________________
www.motopodroze.pl |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Dzień dobry,
procedury trwają, bo muszą ale nie są żadnym problemem. Dzidka płaci dwa razy po 5000CFA, coś tam jeszcze, dostaje jakiś papier na Lublina i wjeżdżamy w inny świat. Wszystko jakby zostało za nami. Jakbyś wjechał w alpejski tunel w burzy śnieżnej, wyjechał w czyste, słoneczne niebo bez chmurki (co mi się już zdarzyło). To samo uczucie masz, kiedy gondolą (albo z buta) wyniesiesz się poza granicę chmur. Na tej granicy masz właśnie takie uczucie. Mówię to Dzidce ale ona widzi tylko zło. Przecież na granicy mówili... Ona nie rozumie, że pies, czy inna żyrafa z kulawą szyją, się nami nie zainteresuje... Ja to wiem ale za mną stoi doświadczenie. Czułem się trochę jak Dzidka, w 2008-ym. Nie miałem wtedy nikogo przy sobie, kiedy wjeżdżałem do Afganistanu. Były lufy karabinów i różne takie... i co...? Nic się nie dzieje, poza faktem, że droga chujowa na maksa, gorąco jak pierun. W tym kontekście wjeżdżamy do piekła i na tym się porównanie kończy. Dzidka siedzi jak skamieniała. Prowadzę i śpiewam: gdzie ta keja...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#5 | |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Cytat:
w nocy wstałem i poszedłem się wysikać. Otworzyłem nie te drzwi, pośliznąłem się na stopniu i po schodach, jak po rynnie zjechałem do... kostnicy. Dramat zaczął się później. Drzwi miały klamkę ale tylko z zewnątrz. Pewnie nigdy bym się już z niej nie wydostał, gdyby nie Dzidka. Obudziła mnie pytaniem: - No i jak się czujesz? Byłem w kostnicy. - Co?!! Podobno straciłem przytomność. Jeżeli tak się umiera z powodu upływu krwi, to polecam. Ale ja chyba byłem niewyspany... raczej na pewno. Opowiem o tym później, bo... Mogłem sprzedać... Dzidkę. Zdzisławę W. Takie zapewne ogłoszenie ukazało by się w pitavalu sądu/posterunku malijskiego/policji w Timbuktu. Do celu... Przez kilka dób czas miałem wypełniony jak obecny minister zdrowia na planecie PL. Teraz jestem wyspany i zdolny do rzeczy wielkich. - Masz tego wirusa... głos Dzidki załamał się. Dostałeś surowicę, krew i zrobili ci test... A gdzie kwarantanna? - Nie wiedzą, co zrobić. Przywieźli cie Niemcy. Małżeństwo. To cud, że żyjesz... Czemu Niemcy? - Stanęliśmy z braku paliwa... Znaczy ja. Nie wiedziałam, co się dzieje. Lublin nie chciał odpalić a mi nie przyszło do głowy, że to paliwo... Możesz z nimi porozmawiać, znasz niemiecki. Są tutaj. Gdyby nie oni... Gówno prawda... Chciałaś się mnie pozbyć, bo wisisz mi w chuj kasy. - Co ty mówisz?! Darek! Masz gorączkę?! A nie chciałaś...? - Jak mogłeś tak pomyśleć?! Eee... zwykły melodramat. Powiedz mi teraz, że mnie kochasz a mi się łezka zakręci. Odpowiem: ja ciebie też ale nie mogę, bo... kurwa, jak mi się chce siku!!
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
|
#6 |
![]() Zarejestrowany: Sep 2017
Miasto: B..wała
Posty: 436
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Online: 3 tygodni 6 dni 10 godz 26 min 26 s
|
Uff.. Dobrze żeś EL przytoczył swe alter Ego- zbanowanego EL Komendante
Dziwne uczucie miałem że opowieść z Dzidką skądś znam.. Chomiku gdyby choć 80% tego co jest w wątkach ELa (Czariusza i Komendante) wydrukować to by się ładna książka zebrała. fanem jestem choć nie wszystko dociera do mnie/nie pojmuję - staram się ![]() I jak kuż kiedyś pisałem, te historie są jak anagram jednej z partii politycznych- nie zawsze "wchodzą dobrze" niektórzy mają bad tripy
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Leżę i cierpię jak prawdziwy facet w każdym skoku temperatury.
Cierpienie łagodzą miłe słowa. Nie pamiętam jak było z El Komendante. Te konto dla jaj założył Fazik na potrzeby Komendantury Posterunku Granicznego w Rybnem. Kiedy znawcami już mnie do poziomu cebulek włosów, by żaden nie odrósł, skorzystałem z niego jako pomocniczego. W nazwie myli przedrostek "El". Chodziło po prostu o komendanta/przywódcę zbiegowiska podróżników i ludzi dziwnych. Nie ma pomyłki, to było fajne zbiegowisko te Biesowisko. Dzisiaj korzystam z odwilży ale sukcesywnie ograniczam aktywność do własnego podwórka.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#8 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
"znawcami już mnie" - winni być "zbanowano już mnie".
Cynamon cejloński już w skrytce ale ja grzecznie w pidżamie leżę po antybiotyku. Nie jestem sobie wstanie przypomnieć kiedy ostatni raz jakikolwiek brałem... W każdym razie - pech. Za to będę mógł się zająć "struganiem" stodoły! Jak samopoczucie wróci, może jakieś "opowiadanie" do kawy wrzucę z serii: wojsko jego mać.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#9 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
Nie lubię fantazy, bo przez całe moje życie, zarzucano mi jej nadmiar.
Ale ta recenzja mnie zachęciła. Problem polega na tym, że w kolejce czeka morze lektur z podobnego (podróżniczego) podwórka. Ale... miałem opowiedzieć historię. 1 kwietnia to dzień wzorowy na opowiadanie każdej. Przedwczoraj wieczorem z wieczora, kiedy to temperatura skoczyła mi pod 39 kresek poprosiłem Strażnika Domowego, by dała mamie zlecenie na zapisanie mnie do lekarza. Zatem Strażnik Domowy dzwoni: - Mamo, mam prośbę, zapisz Darka jutro rano do lekarza. On tam nie wie, jak to się robi a poza tym szybciej zapomni. Dobrze, nie ma sprawy, a jak się czuje? - Nie najlepiej. Teraz mierzył temp. i ma 38,5. O jej... W jego przypadku, to już wrzątek. - Aaaa... nic nie mów... Jeszcze chwilę przed miał... 35st. przecież to stan agonalny mówię. Jak to...?! - Nie uwierzysz... On sobie ten termometr włożył pod pachę odwrotnie... No i panie się ze mnie śmieją a ja umieram przecież! O jejku kontastuje ze śmiechem babcia. On musi być naprawdę chory ![]() Ubieram się i idę po ten cynamon cejloński. Jak się wczoraj Strażnik Domowy dowiedziała, że kupiłem tych lasek kilogram... Idę.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,159
Motocykl: Wrublin
Online: 2 tygodni 1 dzień 9 godz 45 min 45 s
|
A teraz rewelacja.
Zarejestrowałem się na forum 18.04.2025. Nie zamierzałem tyle tu siedzieć i szczerze pisząc - nie zamierzam tego przedłużać. Nie jestem motocyklistą (chociaż byłem koszowym( i raczej już nie będę. Piszę "raczej", bo np. muszę odebrać moje simsony od Szparaga. Szkoda roboty Pastora, który ramę opędzlował lepiej niż fabryka z Suhl by to zrobiła w swoim złotym okresie. To MUSZĘ załatwić jeszcze tej wiosny. No... ale wtedy zostanę co najwyżej komarzystą. Komarzystą byłem i do niedawna miałem nawet dobrze zachowanego komara ale sprezentowałem go koledze, który mi dużo majstrował przy Lublinie a ja mu się inaczej nie potrafiłem odwdzięczyć. Szybciej jednak mogę zostać kierownikiem ciągnika. Tymczasem w związku ze związkiem zamknięcia pewnego chujowego etapu w moim życiu postanowiłem rozpocząć nowy. Nie w sensie dosłownym, zresztą trudno było by mi teraz powtórzyć taki numer, jaki sobie sam wycinałem przez kilka ładnych lat, by ten numer nazwać chujowym. Ten, w sensie tamten. Nowy numer to ten, którego większość z czytelników się domyśla. Rok, to taki ładny okres do podsumowania, zwłaszcza już 1 kwietnia. Cokolwiek napiszę dzisiaj, zawsze będzie to miało przynajmniej dwa znaczenia. Nim ten rok upłynie, się rozstaniemy. Nie ma w tym żadnej egzaltacji. Wiem, wiem... Sprawa jest prozaiczna. Szkoda czasu na karmienie kilku srok, skoro te świetnie wyżywią się same. Zanim się jednak rozstaniemy wykorzystam konto El Czariusza do zgromadzenia potrzebnych mi danych, które wygodnie mi będzie w tym wątku uzupełniać/gromadzić. To będą dane wiejskie. Może i ktoś z was z nich skorzysta, może zupełnie nieświadomie dane te zmusza do refleksji nad światem, który przemija... Pierwszy etap, to budowa modelu stodoły w oparciu o rzeczywiste i zweryfikowane przeze mnie dane. Niektóre obciążenia trzeba będzie finalnie przeliczyć, co może mieć wpływ na pewne, dopuszczalne modyfikacje. Ostatecznie historia ciesiołki to przykład rozwoju rzemiosła w oparciu o rosnące doświadczenie. No i ja mam fajny wentyl. Ci, którzy mi zarzucają, że ściemniam mogą być usatysfakcjonowani
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|