|
|
|
|
#1 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 902
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 5 dni 3 godz 46 min 19 s
|
Wstaję raniutko.
Niestety nie dałem zarobić gospodarzowi, choćby pijąc u niego kawę ale podejrzewam, że mój obraz w żaden sposób nie pozwalał na jakiekolwiek przypuszczenie. Węgry są płaskie jak deska do prasowania, poza małymi wyjątkami. Nie to, co przed traktatem z Trianon. Że nie wspomnę o czasach średniowiecza, kiedy to zamknięci w podkowie Karpat pustoszyli co rusz nowy dla siebie kontynent. Gdzie tych szatanow nie poniosło... Robili długie, zbrojne wycieczki aż po Katalonię. Pojawiali się "paląc, grabiąc, mordując"... Nie było na nich Kmicica. Mroczna Europa, upadła po rzeziach Hunów i miała ich obraz w pamięci. Madziarzy niczym się specjalnie od Hunów nie różnili, poza jeszcze bardziej niezrozumiałym językiem. Na czym zatem polega pech Madziarów...? Tymczasem ja już zmierzam w kierunku Budapestu. Na pierwszej krzyżówce drogowskaz z liczbą km. 150 z jakimś małym hakiem utkwiło mi w głowie. Ogólnie miałem farta i to dużego. Wspierał mnie południowy wiatr, co na otwartej przestrzeni miało dla mnie kluczowe znaczenie. Pierwsze kilkadziesiąt km jechałem w tempie 20/25km/h. Było optymistycznie ale dupa miała inne zdanie. Prawy do lewego, lewy do prawego... bujałem tak tyłkiem ile mogłem, by pośladkowe odciążać. Gdyby nie ból dupy to do Budapestu dojechałbym w... Ale dupa, to dupa. Miała swoją rację. Pan Brooks wyraźnie jej nie służył. Pan inżynier może nie pamiętać ale to na tej samej kodze robił ze mną drugą czieską pedaliadę. W kadr wchodzi mój fahrad manufaktur. Tu koga w pełnej krasie. W tej krasie zmierzałem właśnie ku...
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi. |
|
|
|
|
|
#2 |
![]() |
Nikt nie powiedział Ci abyś się wynosił
ale jebniesz focha jak zawsze. No cóż skoro taka wola. Będę w nicości oczekiwał Twojego ponownego nadejścia.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa |
|
|
|
|
|
#3 |
![]() Zarejestrowany: Sep 2011
Miasto: Białystok
Posty: 541
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 11 min 23 s
|
Elwood jak Feniks powstał z popiołu
Dla mnie się podoba !
|
|
|
|
|
|
#4 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 902
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 5 dni 3 godz 46 min 19 s
|
Wygląda mi na kaczkę.
A metoda nauki? Okazuje się, że najłatwiej zlokalizować ptaka po... śpiewie. Lepiej więc sobie na początek przyswoić/ osłuchać śpiew. Tak właśnie można trafić na wilgę np. Dzisiaj to żaden problem. Atlas, wgrane głosy i można się zatracić w lesie, łące czy gdzie tam ptasiego eksploratora poniesie. Mój wrodzony ćwierć daltonizm niestety wyraźnie mi w procesie przeszkadza. Ja widzę "bryłowo i mechanicznie", tylko tak. Zbieranie grzybów ze mną, to nie zła komedia dla obserwatorów. W temacie ptaków drapieżnych, to kiedyś pisałem Fazikowi relację jego donkiszoterii po kraju Basków, Aragonii, Galicji i Leon. Wszystko tam było zmyślone, łącznie z migracją sępów na wschód, bo Fazik tak wschód lubi przecież. I ta migracja akurat okazała się prawdą W temacie drapieżnych ptaków można śmialo założyć, że 90% ich procent, z tych " widzianych" w locie czy przykuci, to myszołowy. Za to mam jeden mały, osobisty sukces ptaśny. Udało mi się rok czy dwa lata temu ustrzelić koło Kartuz dwa rybołowy. Ustrzelić okiem naturalnie. Coś pięknego. |
|
|
|
|
|
#5 |
![]() |
Jako niedoszły i niespełniony ornitolog fantasta zaproponuję na dobry początek jakiś atlas z malowanymi ptakami, nie z fotografiami. Dobry rysownik wyłapuje szczegóły i podkreśla je w rysunku. Podobnie jak Dawid - (pozdro) szczeniackie lata spędziłem albo z lornetką na świlczańskich polach i w krzaczorach pod Rzeszowem, albo właśnie wertując książki i mój ulubiony atlas Sokołowskiego "Ptaki Polski", który dostałem w prezencie razem z lornetką gdzieś na 10 urodziny od wujka ornitologa.
Dobry fachowiec lornetki nie potrzebuje żeby rozpoznać gatunek, wystarczy słuch. Pamiętam kiedyś oglądałem dokument o jednym ornitologu chyba z Norwegii. Koleś był niesamowity. Wcale mu nie przeszkadzało, że był niewidomy, a mimo to został znanym autorytetem w swojej dziedzinie. |
|
|
|