Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Prev Poprzedni post   Następny post Next
Stary 22.04.2026, 07:55   #21
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie

Mesje Melą,
za wyjątkową (i pozytywną dość) aktywność w podwórkowym wątku nagrodzę Pana podwórkową historią, która zaprowadzi nas do adm. Józefa Unruga - postaci niezwyklej w swej skomplikowanej ale niezwykle ciekawej narodowej materii.

A więc było tak. Znaczy zacznijmy od początku.
Ostatni raz mój ojciec interweniował w szkole w mojej sprawie dokładnie w 1971 roku. A to właśnie w tej poruszonej już tu - rozwiązywania układu równań z dwiema niewiadomymi.
Niestety... rok później zmieniłem miejsce zamieszkania z ul. Dąbrowskiego w Rumi, na Wincentego Gruny - Gdynia Obłuże.

Dlaczego zginął Wincenty Gruna?

"Weneda"€ strzelił pierwszy. Spudłował, choć stał w niewielkiej odległości, metra czy dwu.
Był zimny marcowy wieczór. Młody mężczyzna zapukał do drzwi mieszkania Grunów na osiedlu Paged na Obłużu.
- Ja do męża. Z komisariatu - powiedział, gdy Stefania Grunowa otworzyła drzwi.
Poszedł do sąsiada, jeśli to coś pilnego, pójdę po męża - odpowiedziała, wkładając płaszcz. „Weneda” szedł za nią bez słowa. Przed blokiem w ciemności "Dziewiętnastka"€ i „Bogdan” czekali na rozwój wypadków.
- Dobry wieczór. O co chodzi?- spytał Gruna, przepuszczając żonę przodem i podchodząc do "Wenedy" .

Wyrokiem Kierownictwa Walki Konspiracyjnej Armii Krajowej został pan skazany na karę śmierci! - wyrecytował szybko "Weneda" i strzelił. Ogień otworzyli także "Dziewiętnastka" i "€žBogdan"€.

Krzyk Grunowej rozdarł powietrze. Z pobliskiej jednostki wojskowej wybiegli marynarze, kilku zaniosło Grunę do mieszkania, inni rozbiegli się po okolicy, szukając zamachowców.

---------------------------

Wincenty Gruna był sekretarzem koła dzielnicowego Polskiej Partii Robotniczej, Kaszubą z Lipusza, który jeszcze przed wojną przywędrował za pracą do Gdyni. Znalazł zatrudnienie w porcie. Po wojnie zaczął działać w związkach zawodowych, wstąpił do PPR.

„Marzył o odnowie życia w Polsce. Chciał temu życiu nadać nowoczesną formę, rozmach, jak to robiono w Związku Radzieckim. Moim zdaniem, Wincenty Gruna był urodzonym marksistą i prześwietnym organizatorem. Na wyznaczonym mu przez Partię odcinku pracował znakomicie. (...) Marzył o tym, aby ta nasza Polska była silna, bogata i sprawiedliwa, aby już nigdy nie było w niej ludzi biednych i bezdomnych. Za taką Polskę zginął€ - pisał w periodyku "€žLitery" Stanisław Niemiec.

Po śmierci został bohaterem. "Kule faszystowskiego podziemia wytrąciły z szeregów PPR wiernego syna Polski Ludowej" - tak wówczas pisano. Ulicę na Obłużu, przy której mieszkał, nazwano nazwiskiem Gruny. W roku 1981, w siedemdziesiątą piątą rocznicę jego urodzin na jednym z budynków umieszczono tablicę pamiątkową.

-----------------------------

"Faszystowskie podziemie"€ to żołnierze z komórki WiN o kryptonimie Kadry Dywersyjne 111. Dowódcą dwóch grup wchodzących w skład KD 111 był kapitan Stanisław Kulik, pseudonim "Leszek", który na Wybrzeżu używał fałszywego nazwiska Wirski. Jan Wirski. To on wydał rozkaz likwidacji sekretarza Gruny.
Rozkaz wykonali: Henryk Ernest "€žBogdan", Jan Drelich "Dziewiętnastka" oraz "€žWeneda", którego nazwiska przez lata nie wymieniano w żadnych ubeckich dokumentach. To właśnie "Weneda" strzelił pierwszy, ale spudłował, choć stał w niewielkiej odległości, metra czy dwu... Wtedy huknęły pistolety kolegów.

-----------------------------

Przyjrzyjmy się oficerowi, który wydał rozkaz.

Zgodnie z regułami ówczesnej propagandy, „bandyta” musiał być odrażający fizycznie. W przeciwieństwie do ubeka czy milicjanta. "Aparat władz Bezpieczeństwa jest ideowy i ofiarny, z poświęceniem, nie szczędząc życia, walczy o spokój i ład w kraju” - pisał "Dziennik Bałtycki".
A Kulik? "Był niski, potężnej tuszy, o przebiegłych latających oczkach i ulizanych, rzadkich jasnoblond włosach".
Wśród podwładnych miał opinię zupaka, brutalnego i bezwzględnego wobec żołnierzy, a potulnego i uległego wobec przełożonych. Ponury watażka i tchórz. No i oczywiście lubił wypić. Tak charakteryzują "€žLeszka" Jan Babczenko i Rajmund Bolduan w wydanej w roku 1965 książce "Kryptonim KD 111"€.

Kulik razem ze swoim zaufanym adiutantem "€žCieniem"€ i sanitariuszką Janiną Prokop "Szarotką" przyjechał na Wybrzeże we wrześniu 1945 roku. W Orłowie, przy placu Górnośląskim otworzył sklep spożywczy, który nieźle prosperował. Babczenko i Bolduan opisują, jak stojąc za ladą, skrupulatnie odważa mąkę, i konstatują, że do tego właśnie się nadawał.

Waldemar Kowalski z Muzeum II Wojny Światowej, który badał tę sprawę i sporządził obszerny biogram Kulika, ocenia, że Stanisław Kulik był żołnierzem odważnym i niezłomnym.

Za kampanię 1939 roku otrzymał Krzyż Virtuti Militari, a potem, w konspiracji, dwukrotnie, w latach 1943 i 1944 - Krzyż Walecznych. Jako zawodowy podoficer walczył we Wrześniu w batalionie czołgów wchodzącym w skład Armii Prusy, a po rozbiciu jednostki w rejonie Janowa Lubelskiego skupił wokół siebie ponad 350 żołnierzy i walczył dalej.
Wzięty do niewoli, po miesiącu uciekł z obozu jenieckiego w Hamburgu i powrócił na rodzinne Podlasie. Zbierał i magazynował broń, tworzył konspiracyjne grupy. W 1940 roku wstąpił do organizacji Miecz i Pług, ale wkrótce został zadenuncjowany i musiał się ukrywać. W czasie próby zatrzymania zastrzelił czterech Niemców"

W 1943 roku Miecz i Pług został włączony w struktury Armii Krajowej. Kulik został ponownie zaprzysiężony i na czele stworzonego przez siebie oddziału partyzanckiego brał udział w wielu akcjach. Nie wiadomo, dlaczego w 1944 roku przeszedł do Batalionów Chłopskich.

- Może został odkomenderowany? - zastanawia się Waldemar Kowalski.

Mianowano go wykładowcą w obozie szkoleniowym BCh, a z czasem objął dowództwo nad własnym, 250-osobowym oddziałem, który uprawiał dywersję na zapleczu wojsk niemieckich.

Po wejściu Sowietów ujawnił się i wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Został dowódcą kompanii w Oficerskiej Szkole Broni Pancernej w Chełmie Lubelskim. W nocy 3 marca 1945 roku, pozorując ćwiczenia, wyprowadził swoją kompanię w pełnym uzbrojeniu do lasu.
Ruszył pościg. Kilku żołnierzy zostało zabitych, kilku aresztowano, ranny Kulik ukrywał się w leśniczówce, gdzie trafili na niego akowcy. Gdy tylko wyzdrowiał, został komendantem placówki WiN w gminie Rakołupy. Zorganizował oddział leśny, który przeprowadził wiele akcji ekspropriacyjnych.

Ekspropriacja to wywłaszczenie w celu pozyskania funduszy na działalność konspiracyjną - podają encyklopedie. Częste były akcje ekspropriacyjne w czasie powstania styczniowego, przeprowadzały je też Organizacja Bojowa PPS, Armia Krajowa, Gwardia Ludowa, Armia Ludowa oraz Wolność i Niezawisłość.

- Wie pani, jak odróżnić bandytę od partyzanta? - pyta profesor Piotr Niwiński, który także zajmował się sprawą Kulika. - Profesor Tomasz Strzembosz mawiał, że jeśli wejdzie do chałupy mężczyzna i zabierze gospodarzowi kożuch, buty, chleb oraz słoninę i zostawi pokwitowanie, to jest partyzantem. Jeśli natomiast weźmie dodatkowo damskie sukienki i pończochy - jest złodziejem...

Kulik zbierał pieniądze i kupował broń. Jego żołnierze walczyli z funkcjonariuszami UB i MO. Zastrzelili także sowieckiego oficera. W książce Babczenki i Bolduana znajduję opis tego wydarzenia: Któregoś lipcowego dnia porucznik Piotr Dektarenko, oficer Armii Czerwonej, szedł polną drogą w kierunku pobliskiej stacji kolejowej. Kilkudniowy urlop, który spędził u młodej żony w Janówce, pozostawił w pamięci miłe wspomnienia. Dektarenko był dobrej myśli, wojna się przecież skończyła, wkrótce jego jednostka powróci do kraju. Zabierze ze sobą żonę i zawsze już będą razem. (...) Nagle rozległ się przeciągły gwizd i jak spod ziemi wyrosło kilkunastu mężczyzn ubranych na poły po cywilnemu, na poły po wojskowemu...

Wokół Kulika robi się gorąco. Musi zniknąć z tego terenu. To rozkaz. Dokąd jechać? Ziemie odzyskane były miejscem, gdzie dość łatwo można było się ukryć. Zjeżdżali tam ludzie z całego kraju. Kresowianie i warszawiacy pokiereszowani przez wojnę i okupację, wyzuci z domów szukali tam swojego miejsca do życia. Albo możliwości ucieczki przez "zieloną granicę"€.

Stanisław Kulik mieszka z "€žSzarotką" w Gdyni. Babczenko i Bolduan opisują ją zgodnie ze schematem: "Młodsza od niego o prawie dwadzieścia lat tęga wiejska dziewczyna o kruczoczarnych włosach, prostej, dość pospolitej twarzy i obfitym biuście. "Być może "Tarzan" imponował jej energią i bezwzględnością, z jaką dążył do obranego celu, albo też darzyła go miłością. Ufała mu bezgranicznie i ślepo wierzyła w jego szczęśliwą gwiazdę"€.

--------------------------------

cdn
  Odpowiedź z Cytowaniem
 


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:26.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.